każdy miał swoje jak się okazało. J. ma słuch wybiórczy, od dwoch dni mówię o pojechaniu do Lądka, a on wymyślił spacer po lesie, do ruin fortu Fryderyka.
Nie robiłam dramy, wylądowałam w zupelnie innym miejscu niż chciałam, ale co tam, ważne, że pochodzone w fajnych okolicznościsch przyrody. Tam nas jeszcze nie było.
Może jutro do tego Lądka.
























