Dowaliło skwarem i tutaj, ponad 30 st, dochodzącymi do 40 , wow, daliśmy radę. Nawet przy 32/33 st. grzebałam w zieleninie ktora wyrosła w nadmiarze , akurat w lekkim cieniu i trochę mokrym podłożu, więc nie było źle.
Upaly minęły na szczęście, a dzisiaj nawet burza i polało z dwie godziny, pewnie zaraz wyjdzie słońce.
Od soboty będziemy gościć Pierwszą, tu akurat przydałaby się ładna pogoda, pojechalibyśmy w końcu nad morze, bo do tej pory się to nie udało. Jeśli będzie padało, to jakos inaczej zagospodarujemy czas, najważniejsze przecież, że pobędziemy sobie razem.
No a później juz tylko tydzień i jazda do domu!




















































