środa, 25 listopada 2020

Moje

 niechciejstwo ogólne ma się dobrze. Mroźne dni usprawiedliwiają nadal brudne okna. Po za tym nie widzę sensu w niczym.

Koleżusie mimo zapowiedzi nie dotarły, za to  w sobotę byli młodzi z dzieckiem. Mała już trochę chodzi samodzielnie, a jak jej nie wychodzi to raczkuje. Z takim dzieckiem to już można nawiązać lepszy kontakt, więc nieco ożywili mi dzień tą wizytą.

Wczoraj przyszli Starsza z niezięciem, zaprosiłam ich na obiad,  a później jeszcze przyszła sama młoda,  bo pogadać chciała, wyrwac się z domu. Nic nowego nie powiedziała własciwie, tylko stare tematy , wspominki i takie tam nudy,  no ale czas zleciał,  po za tym rozdzwonił się  telefon i  tak minął mi wtorek.

Dziś jeszcze się kokoszę, ale zaraz ruszę się z domu. Kupować nic nie potrzebuję, wiec po prostu przejdę się dla tzw.zdrowotności. W niedzielę zrobiłam kółko w kierunku stadionu i promenady nad Nysą. Dziś pójdę w inną stronę.

Koniec listopada a kwiatuszki kwitną, aż szkoda, że mróz w nocy je pościna.
















...

J.już kończy kwarantannę, 10 dni jakoś mu chyba całkiem przyjemnie minęły. W każdym razie nie narzekał . Jeszcze tylko niecały miesiac i będzie znów w domu, szybko zleci.

Młodsza raczej na BN nie przyjedzie, bo praca, a na jeden dzień to bez sensu. Chyba, że się coś zmieni. Chciałaby w pierwszym tygodniu stycznia, na tydzień, ale trudno teraz cokolwiek planować. 

No i tak to,  ogólnie do dooopnie i trudno  udawać , że nie. Chciałabym zasnąć i obudzić się w normalnym świecie, a nie w tym obecnym popieprzonym na maxa covidozą.