niedziela, 23 maja 2021

Szafa

 już zagospodarowana. Trzeba jeszcze na scianach porządki porobić, bo niektóre zdjęcia to tak od czapy porozwieszane. Ale nie czuję się dziś za dobrze, jakieś nerwobóle mnie dopadły, ciśnienie sie kiwa, więc pora na polegiwanie z kotkami.


Spacer zaliczony. 










Za chwilę

 jedziemy do Schönberg  po szafę, ale że to jest miejscowość nad samiutkim morzem i plażą Kalifornien, to cieszę się jeszcze bardziej. Wieje wiatrzysko, ale nie pada ( wczoraj lało cały dzień) i ma być ładniej z każdą godziną. Mam więc wielką nadzieję na spacer po piaseczku.

Po południu może wreszcie uda się wypielić miejsce pod pomidory, bo przecież jeszcze nie posadzone! Nie ma czasu, pogody i siły! 

Poszłam sprawdzić jak się mają irysy, jeszcze w pąkach, ale naliczyłam 7 kwitnących. 



Szkoda, że to na tyłach posesji, więc muszę specjalnie tam iść , żeby nacieszyć oczy.  Po orce to nie mam sił , zeby specjalnie jeszcze tam się wlec, no ale, trudno.

Posadzone jesienią na skwerku przed oknem  nie kłoszą  się, za młode. Może jeszcze coś tam wymodzę, żeby było kolorowo, mam np. ziarna nasturcji, to posieję.

...

Bloger mnie wkurza, internet tu wolniejszy i dodawwnie zdjęć to męczarnia.

No, to jeszcze mała kawka i jedziemy.