polowa czerwca. Pogoda średnio rozpieszcza słońcem, roslinność najpierw czekala na deszcze, teraz polewa codziennie,raz mniej, raz więcej. Zielsko porosło, głownie pielę, ale i co nieco też przycinam. Głownie opielam ceglane chodniki. Zarosło drobiazgiem, bardzo żmudne to dziubanie. Postanowiłam użyć nożyka do tapet ciachać pomiedzy cegłami, bo nie wydłubiesz i koniec. Najwyżej jak znów zacznie wyrastac będę wyrywać na bieżąco, albo potraktuję jakąś woda z octem, solą , wrzatkiem, czy czym tam. Kwitnący mech niezbyt łatwo się poddaje.
No i tak lecą dni, jak nie pielenie, to siedzenie w domu, bo pada. Nawet tu na wioskowym spacerze nie byłam , nie było okazji.
Dzisiaj co chwilę ulewa, jutro też ma padać, więc kolejna niedziela w domu, ale może chociaż na mały spacer uda się pójść?
W zeszłą sobotę odwiedziliśmy 3 klamociarnie, w jednej kupiliśmy parę drobiazgów . Trafił się stolik na taras , podpórka na rośliny do ogrodu, a przy okazji trzy miniaturowe filiżaneczki z podstawkami😄
Oko cieszą liliowce i piwonia, czosnki już przekwitły, popatruję też na ptaszki, dziś obserwowałam wróbelka z młodymi.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz