niedziela, 26 grudnia 2021

Przepis na tort makowy

 


Przepraszam, że zdjęcie , ale co bede przepisywać. Torta robi J, wiec ja sie tym nie interesuję.


Ech, okazuje się , że masę J. robi po swojemu, gotuje budyń,  kiedy budyń ostygnie łaczy go z masłem i zółtkami ubitymi na parze, dodaje rownież trochę mocno zaparzonej kawy, takiej zalewanej, nie z expresu, w zwiazku z tym nieco ziarenek  przez sitko przelatuje, co jestcdodatkowym efektem😃

U nas zamiast cukru jest erytrol.

poniedziałek, 20 grudnia 2021

Dzisiaj

 pozwoliłam sobie na długie spanie, bo znów późno zasnęłam. 

W sobotę ozdobiłam świątecznie groby, zrobiłam kolejne zakupy, i tak minął mi dzień.






Wczoraj wczesna pobudka, bo znów na mszę do koszar,  jeszcze tylko w styczniu i  koniec.

 Po mszy kawa u siostry.  Po południu mąż siostry zwiózł mi  kwiaty z mieszkania mamy. Większość to epipremnum złociste i sansewerie.  Jedna ładna paprotka, trzykrotka purpurowa , wilczomlecz kwitnacy, kliwia.



Wszystkim trzeba zmienić ziemię i doniczki i gdzieś ulokować , żeby odżyły. Kiedyś wiekszość wyląduje u Młodszej ,  u niej powinny dobrze rosnąć, a już wczesniej wyraziła chęć przygarnięcia. 

No i tak to,  mam teraz  zabawę z przesadzaniem, moze miedzy swietami sie tym zajmę, a na razie podlalam rozplatałam , bo dostałam je w kartonach i miskach.

Zdjecia dodaly mi się nie tam gdzie chciałam, ale nie chce mi sie poprawiać.

Od środy pichcenie swiateczne,  rozpiska gotowa, brakuje tylko ryb.Może dziś zasiegnę informacji , czy będę mogła kupić w środę, żeby były swieże. No bo co , kupić teraz i zamrozić ?   Ech, jak mi sie nie chce myslec o tym, a co dopiero robić.


sobota, 18 grudnia 2021

Na

krótkie chwile miałam Starszą w domu.  Pewnie, że dobre i to, ale tak by się chciało na dłużej, ech. Mieli napięty plan, co sie dało to zrealizowali.

Mama niezięcia na chodzie, czuje się w miarę,  byli razem na zakupach, przytargali choinkę, więc zadowolona.  W poniedziałek onkolog powie jakie bedą dalsze kroki . 

..

Zimne rano, ale czasem słonce wyglada,  zaraz wychodzę z domu, dziś w planach cmentarz i na chwilę do ciotki, później przetarcie okien, bo szyby znów zabrudzone.   Jutro młoda z Zosią chce przyjść po południu.  Później, w tygodniu już nie będę miała czasu na  takie wizyty. Niby  świeta tylko we dwoje,  ale i tak w kuchni trzeba trochę czasu spędzić. Chcę ulepić uszka i pierogi, ugotować barszcz,  ryba pewnie się też pojawi,  wszystko jak zawsze tylko w wersji mini.  Może uda się miło ten świąteczny czas spedzić. 

Oby pogoda była dobra na spacery!

W niedzielę tradycyjnie pojedziemy do kol.W,  no i bedzie juz po świetach i zostanie gupi sylwek do odbębnienia, wino mam,  jakoś przetrwam😃