mieliśmy weekend. W niedzielę zwiedziliśmy Zamek Sarny
Wczoraj było tylko 8 st, czapka i zimowe ciuchy, dzisiaj 16, ale za to wiatrzysko takie, że z planowanego spaceru zrezygnowaliśmy.
mieliśmy weekend. W niedzielę zwiedziliśmy Zamek Sarny
zdjęć, bo jakoś tak wyszło.
jutro nie padało! Prognozy nie są optymistyczne , ale może jednak nie bedzie tak źle i uda nam się pojecha na wioskę. Byliśmy niedawno tam u znajomych, nachodziliśmy się sporo, bo poszliśmy na nasze łąki z psami na spacer. Byla juz 18 ta, a było ciepło i cudnie.
Dzisiaj pojechaliśmy uporzadkować teren przy starej przyczepie , którą troszkę zaadoptowali Starsza z niezięciem. Zima zaskoczyła, auto sie zepsuło no i mieli kłopot, żeby ogarnąć śmieci, które zostawili, jakby nie można było od razu zabierać ze sobą? No a potem ten nagły wyjazd i nie wiem kiedy w ogóle sie w PL pojawią. Tym bardziej nie byłabym sobą , gdybym tam nie posprzątała. Później zarosloby trawą i ttlko klopot. Po za tym posadzili podarowane przez znajomych krzaczki ozdobne , na łące, nooo przecież mówiliśmy, że nie można , bo łąka jest wykaszana, jeśli coś, to tylko bardzo blisko przyczepy, lub tam gdzie nie da się kosić. Zatem przesadziliśmy , 3 sztuki, dwa derenie i zdaje się tawułę szarą. Fajnie by było gdyby się przyjęły.
No i tak to. Gdyby nie padało to w innym miejscu mamy też do uporzadkowania, tym razem pozostawione gałęzie z pociętego drzewa, no i w maliniaku przydałoby sie też wyciąć suche maliny, a przede wszystkim poprawić ogrodzenie.
Po za tym zapuściliśmy info, że chcemy sprzedać jedną działkę, może akurat znajdzie się chętny.
No i tyle ze spraw wioskowych na razie. Jeszcze tylko wywalić kasiurę na nową dokumentację do dopłat i spokój do czasu koszenia.
temu trwał remont kuchni i były kładzione płytki, a 5 maja panowie zamontowali szafki.
Refleksje po roku?
Mam kilka uwag, lakierowane fronty łatwo uszkodzić, wolałabym jednokomorowy zlewozmywak, lub metalowy jak wcześniej, po prostu ten ma zbyt waskie komory jak się myje coś wiekszego. Muszę myśleć o tym, by nie stłuc czegoś, już dwa kubki odeszły do krainy wiecznych kubków, bo wyśliznęły mi się z rąk i nadtłukły. ( Pewnie teraz niemal wszycy mają zmywarki i taki zlewozmywak jest ok, do przeplukania przysłowiowej szklanki). W zasadzie zmywam,odkładam na sito , po chwili wycieram i chowam, suszarki w szafce używam sporadycznie.
Półka przy szafkach mogłaby być zawieszona wyżej, nie zależało mi na tym, by wysokości szafek i półki były równe, uzyskałoby się dodatkowy blat , jednak nie zrozumieliśmy się, a ja machnęłam ręką. Można to zmienić i być może kiedyś tak zrobimy.
Ogólnie ok, jadamy w kuchni, co kiedyś nie było tak częste. Teraz przyjemnie posiedzieć , nawet tak o, po prostu. Uwielbiam tą podłogę i mogłabym mieć takie płytki w przedpokoju, łazience i pokoju balkonowym, jednak kupiliśmy tylko do kuchni i spiżarni. Byly też straty i pomylone paczki, które wymieniliśmy, na bardzo,bardzo podobne, ale i tak widzielismy roznice, wiec poszły pod meble i wlasnie zostały do wykorzystania w spiżarni. No i tak to, mamy fajną kuchnię i salon, reszta czeka na lifting.
Na polach już rosły spore rzepaki , krogulce urzedowały na budynku na przeciw, wiosna była cieplejsza i już kwitły magnolie.
Tegoroczna wiosna chłodniejsza, krogulców nie ma, remont drugiego pokoju nadal w trakcie, dużo czasu zeszło J. na schowanie rur ,
podłatał sufit i trochę sztukaterię, ale jeszcze nie skończył. Zostało jeszcze sporo do zrobienia, zabezpieczenie i podmalowanie sztukaterii, tak jak w salonie, opalenie i wyszlifowanie drzwi wejsciowych, wykonczenie drzwi wewnetrznych i wejsciowych , pomalowanie całego pokoju, położenie paneli takich samych jak w salonie, kupiliśmy od razu wiecej. Ciekawe czy w tym roku się to uda.
Wyjeżdżamy po 10 maja, nie wiem na jak długo, z powodu testowania i kwarantanny wypadałoby siedzieć dluzej, ale lipiec to koszenie łąk, wiec w połowie lipca trzeba być.
Nie no, telepie mnie jak pomyślę o tych testach . Total pierdolec covidozowy trwa niestety w najlepsze. Namordniki,otwieranie, zamykanie, odmrażanie, szczepienie, straszenie, medialne ogłupianie. Pieprzę to, że żyję w ciekawych czasach, wolałabym w normalnych, ale czym jest normalność?
okiem na wiosnę w mieście.
Trasa moich dzisiejszych zakupów.