Świetny koncert we Wrocławiu, zaćmienie słońca, kilka wycieczek z Zosią, ale i chorowanie.
Czas minął szybko i już jesteśmy w nadmorskich klimatach .
Czas minął szybko i już jesteśmy w nadmorskich klimatach .
Przyjechaliśmy w czwartek na wieczór, zaraz minie tydzień!
Było na tyle wcześnie, że z marszu ogarnęłam wstępnie roślinność domową i balkonową. Nastepnego dnia do południa okna, w sobotę zajrzeliśmy na cmentarz, tam trzeba trochę popracować, popielić, wymienić kwiaty, ale jeszcze nie było kiedy.
Popoludnie miło spędziliśmy z kol.R., Rozmowom nie było końca, kilka godzin pękło. Jeszcze się nagadamy, bo kol.R ma urlop i nigdzie nie wyjeżdża. Może się wspólnie gdzieś wybierzemy, trzeba coś zaplanować.
Wstępnie umowiłam się z kol G i W, a z mamą Zosi poszłam z biegu na kawę, kiedy wczoraj wpadłyśmy na siebie w mieście.
Trwa Festiwal Bachowski , J.wypatrzyl kilka ciekawych koncertów, na razie byliśmy na dwóch.
Oczywiście zdjęcia poleciały odwrotnie.
Kaktusiki urosły, dwa będą kwtnąć. Anturium też ładnie kwitnie, chociaż co jakiś czas atakują je tarczniki.
Kuleczki też troszkę podrosły.
Zdjecia z koncertów:
Świdnica, Kościół Pokoju
Glinno, wiejski kościółek.
..
Teraz jeszcze trzeba kosami obkosić zieleninę na wiosce i będzie można odpoczywać.
Upaly minęły na szczęście, a dzisiaj nawet burza i polało z dwie godziny, pewnie zaraz wyjdzie słońce.
Od soboty będziemy gościć Pierwszą/ Starszą, tu akurat przydałaby się ładna pogoda, pojechalibyśmy w końcu nad morze, bo do tej pory się to nie udało. Jeśli będzie padało, to jakos inaczej zagospodarujemy czas, najważniejsze przecież, że pobędziemy sobie razem.
No a później już tylko tydzień i jazda do domu!
polowa czerwca. Pogoda średnio rozpieszcza słońcem, roslinność najpierw czekala na deszcze, teraz polewa codziennie,raz mniej, raz więcej. Zielsko porosło, głownie pielę, ale i co nieco też przycinam. Głownie opielam ceglane chodniki. Zarosło drobiazgiem, bardzo żmudne to dziubanie. Postanowiłam użyć nożyka do tapet ciachać pomiedzy cegłami, bo nie wydłubiesz i koniec. Najwyżej jak znów zacznie wyrastac będę wyrywać na bieżąco, albo potraktuję jakąś woda z octem, solą , wrzatkiem, czy czym tam. Kwitnący mech niezbyt łatwo się poddaje.
No i tak lecą dni, jak nie pielenie, to siedzenie w domu, bo pada. Nawet tu na wioskowym spacerze nie byłam , nie było okazji.
Dzisiaj co chwilę ulewa, jutro też ma padać, więc kolejna niedziela w domu, ale może chociaż na mały spacer uda się pójść?
W zeszłą sobotę odwiedziliśmy 3 klamociarnie, w jednej kupiliśmy parę drobiazgów . Trafił się stolik na taras , podpórka na rośliny do ogrodu, a przy okazji trzy miniaturowe filiżaneczki z podstawkami😄
Oko cieszą liliowce i piwonia, czosnki już przekwitły, popatruję też na ptaszki, dziś obserwowałam wróbelka z młodymi.
...
Agness, musisz zadowolić się takim widokiem, sorau, bawaria i ..nie pamietam ..