wtorek, 19 marca 2019
Od
świtu słońce świeciło, ale juz chmurzyska ciemne i chyba jednak popada zgodnie z prognozą, krupy śnieżne maja być. No to zobaczymy. Wczoraj wyleciałam na szybki spacer, zimnawo było, ale ładnie. To jeszcze kilka zdjęć z okolic dworca.
poniedziałek, 18 marca 2019
Moja niedzielna
spacerownia.
Dzielnia z dzieciństwa, ul.Kromera
Pobliskie osiedle św.Wojciecha, tędy chodziłam do szkoły.
Chodnik na chodniku, czyżby to jakaś wykostkowana ścieżka rowerowa?
Śnieżnik i okolice w białych czapkach, na działkach niektórzy porządkowali, pachniało ziemniakami z ogniska.
Wycięto mnóstwo samosiejek z twierdzy, ponoć potraktowano herbicydem, żeby nie odrastały, bo samo wycinanie przecież tylko sprzyjało odrastaniu,a mury coraz bardziej popadały w ruinę.
Tor saneczkowy po prawej , środkiem wiedzie nowa ścieżka rowerowa , i już nie ma małej górki po lewej stronie, z której zjeżdżaliśmy z córkami na sankach.
Strzelnica a poniżej budynek , gdzie chodziłam do I i II kl. podstawówki.
I jeszcze jeden widok na twierdzę, ul.Czeska.
Później już nie chciało mi się robić zdjęć.
Dzielnia z dzieciństwa, ul.Kromera
Pobliskie osiedle św.Wojciecha, tędy chodziłam do szkoły.
Chodnik na chodniku, czyżby to jakaś wykostkowana ścieżka rowerowa?
Śnieżnik i okolice w białych czapkach, na działkach niektórzy porządkowali, pachniało ziemniakami z ogniska.
Wycięto mnóstwo samosiejek z twierdzy, ponoć potraktowano herbicydem, żeby nie odrastały, bo samo wycinanie przecież tylko sprzyjało odrastaniu,a mury coraz bardziej popadały w ruinę.
Tor saneczkowy po prawej , środkiem wiedzie nowa ścieżka rowerowa , i już nie ma małej górki po lewej stronie, z której zjeżdżaliśmy z córkami na sankach.
Strzelnica a poniżej budynek , gdzie chodziłam do I i II kl. podstawówki.
I jeszcze jeden widok na twierdzę, ul.Czeska.
Później już nie chciało mi się robić zdjęć.
niedziela, 17 marca 2019
Miało być
słońce i jest, świeci od rana, ale wiatrzysko się wzmogło.
Jako że muszę oszczędzać dłoń, a zresztą przypomina mi o tym ból, to nie chcem ale muszem leniuchować. Zatem zamierzam iść w długą, tylko jak tu się ubrać?
Brakuje mi cieńszej kurtki, byłam w sklepach ,ale nic nie znalazłam, mam cienka,ale to za cienka, mam bluzowata,ale tez jeszcze w niej chlodno i nie na taki wiatr, a w zimowej, za gorąco, ło retyyyy.
No nic, coś wymyślę.
....
A dziś moja ukochana córunia Młodsza ma 25 urodziny, i co, i mogłam tylko ją wirtualnie wyściskać i powiedzieć parę słów przez telefon, ech, życie!
Najważniejsze, żeby była zdrowa i odważniejsza. Żeby wiedziała czego chce i dążyła do celu. To taki piękny wiek, pełen marzeń, wiary, że można działać, pragnąć i mieć. Realizować plany, można próbować , potykać się, ale podnosić się, otrzepać i iść dalej.
Żeby później nie żałować. Żeby była szczęśliwa!
Jako że muszę oszczędzać dłoń, a zresztą przypomina mi o tym ból, to nie chcem ale muszem leniuchować. Zatem zamierzam iść w długą, tylko jak tu się ubrać?
Brakuje mi cieńszej kurtki, byłam w sklepach ,ale nic nie znalazłam, mam cienka,ale to za cienka, mam bluzowata,ale tez jeszcze w niej chlodno i nie na taki wiatr, a w zimowej, za gorąco, ło retyyyy.
No nic, coś wymyślę.
....
A dziś moja ukochana córunia Młodsza ma 25 urodziny, i co, i mogłam tylko ją wirtualnie wyściskać i powiedzieć parę słów przez telefon, ech, życie!
Najważniejsze, żeby była zdrowa i odważniejsza. Żeby wiedziała czego chce i dążyła do celu. To taki piękny wiek, pełen marzeń, wiary, że można działać, pragnąć i mieć. Realizować plany, można próbować , potykać się, ale podnosić się, otrzepać i iść dalej.
Żeby później nie żałować. Żeby była szczęśliwa!
piątek, 15 marca 2019
Dziś marudzę.
Już 15 ty, zatem zgodnie z wcześniejszą informacją, dzwonię o 8 rano, żeby zarejestrować się do okulistki. Cały czas numer zajęty, co było do przewidzenia. Taka loteria, a bardzo mi zależy by właśnie u tej okulistki kontrolować wzrok, no ale dostać do niej graniczy z cudem. Kompletnie nie rozumiem tego systemu rejestracji.
Czekałam również cierpliwie na to aż dostarczą nakaz płatniczy podatku od nieruchomości. Dzwoniłam kilka dni temu z zapytaniem, czy roznoszą, czy mam się udać do urzędu, bo do tej pory nie mam a już termin do zapłaty, pani kazała czekać, bo z pewnością jest skierowany do wysłania, no ale się nie doczekałam. Cholery idzie dostać z tymi papierkowymi sprawami.
Pogoda jaka jest każdy widzi, popaduje, wieje zimny, wręcz mroźny wiatr, a niby nagle ma być skok do 20 st. w niedzielę. Normalnie szał.
Znów walczę z ziemiórkami, ależ mam pecha do tych żarłocznych muszek, biedne kwiatuszki. Podlałam trutką , ale widzę, że jeszcze jakieś muszki latają, a nie powinny! Szlag.
Wzięłam się za to opalanie drzwi, bo przecież nie wytrzymam, żeby tego nie zrobić, powoli codziennie po kawałku, bo lewa dłoń w okolicy kciuka mnie boli, jak za dużo popracuję. Pewnie jakieś zwyrodnienie, czy coś, przydałoby się odwiedzić specjalistę. Może jak już się wybiorę do rodzinnego , to poproszę o skierowanie, tylko nie wiem, do reumatologa, może prześwietlenie? Rety, nawet nie chce mi się o tym myśleć, a co dopiero iść.
Na razie zjem śniadanie i pójdę do urzędu, mam nadzieję, że nie będzie jakiś dzikich kolejek.
A tel.do okulisty nadal zajęty. O, dodzwoniłam się, chwila nadziei, ale niestety, już brak wolnych miejsc, następne rejestrowanie za miesiąc. A niech to szlag trafi.
Czekałam również cierpliwie na to aż dostarczą nakaz płatniczy podatku od nieruchomości. Dzwoniłam kilka dni temu z zapytaniem, czy roznoszą, czy mam się udać do urzędu, bo do tej pory nie mam a już termin do zapłaty, pani kazała czekać, bo z pewnością jest skierowany do wysłania, no ale się nie doczekałam. Cholery idzie dostać z tymi papierkowymi sprawami.
Pogoda jaka jest każdy widzi, popaduje, wieje zimny, wręcz mroźny wiatr, a niby nagle ma być skok do 20 st. w niedzielę. Normalnie szał.
Znów walczę z ziemiórkami, ależ mam pecha do tych żarłocznych muszek, biedne kwiatuszki. Podlałam trutką , ale widzę, że jeszcze jakieś muszki latają, a nie powinny! Szlag.
Wzięłam się za to opalanie drzwi, bo przecież nie wytrzymam, żeby tego nie zrobić, powoli codziennie po kawałku, bo lewa dłoń w okolicy kciuka mnie boli, jak za dużo popracuję. Pewnie jakieś zwyrodnienie, czy coś, przydałoby się odwiedzić specjalistę. Może jak już się wybiorę do rodzinnego , to poproszę o skierowanie, tylko nie wiem, do reumatologa, może prześwietlenie? Rety, nawet nie chce mi się o tym myśleć, a co dopiero iść.
Na razie zjem śniadanie i pójdę do urzędu, mam nadzieję, że nie będzie jakiś dzikich kolejek.
A tel.do okulisty nadal zajęty. O, dodzwoniłam się, chwila nadziei, ale niestety, już brak wolnych miejsc, następne rejestrowanie za miesiąc. A niech to szlag trafi.
sobota, 9 marca 2019
Wybierałam się
na giełdę, to takie miejsce, gdzie można kupić tzw. szmalec,mydło i powidło:)
W tym przypadku używane graty, od ciucha po meble, porcelanę, zabawki, obrazy, no takie tam różności.
Zrezygnowałam jednak, bo nie dość, że nadal wiatrzysko wieje, to jeszcze się rozpadało. Zatem zrobiłam kawę i popijam ,bo ciśnienie mam dzisiaj niziutkie, i obmyślam , co tu robić. Mogę porządkować strych, piwnicę, mogę upiec jakieś ciasto, Starsza wpadnie po południu w drodze powrotnej z Wrocławia, to było by do herbatki, a jutro umówiłam się z kol.R, to też miałybyśmy do kawy.
Mogę czytać książkę, szydełkować, oglądać filmy, seriale, spacerować, bo już mi nie siedzi z tyłu głowy ta sztukateria:)
Jeszcze wracając do tego czyszczenia, to kol.R miała mnie pod stałą obserwacją, ponieważ zdemontowałam roletę i widać było moje poczynania .
Przy okazji widoczek z okna, wokół twierdzy powstaje platforma spacerowa, trwa budowa.
Każdy kto chciał mógł się pogapić. Panowie taksówkarze, czy mieszkańcy budynku z naprzeciwka, no a moja koleżusia, wracając codziennie z pracy spoglądała, czy światło się świeci, i czy stoję na drabinie:) Może nie zawsze było mnie widać, zależy od miejsca, ale trochę było:)
Teraz myślę o opalaniu farby z framug i drzwi, ale to bardzo śmierdzi i trzeba wietrzyć, zatem zwlekam, ale jak zrobi się cieplej, to spróbuję.
No to co tu robić...może to ciasto najpierw?
W tym przypadku używane graty, od ciucha po meble, porcelanę, zabawki, obrazy, no takie tam różności.
Zrezygnowałam jednak, bo nie dość, że nadal wiatrzysko wieje, to jeszcze się rozpadało. Zatem zrobiłam kawę i popijam ,bo ciśnienie mam dzisiaj niziutkie, i obmyślam , co tu robić. Mogę porządkować strych, piwnicę, mogę upiec jakieś ciasto, Starsza wpadnie po południu w drodze powrotnej z Wrocławia, to było by do herbatki, a jutro umówiłam się z kol.R, to też miałybyśmy do kawy.
Mogę czytać książkę, szydełkować, oglądać filmy, seriale, spacerować, bo już mi nie siedzi z tyłu głowy ta sztukateria:)
Jeszcze wracając do tego czyszczenia, to kol.R miała mnie pod stałą obserwacją, ponieważ zdemontowałam roletę i widać było moje poczynania .
Przy okazji widoczek z okna, wokół twierdzy powstaje platforma spacerowa, trwa budowa.
Każdy kto chciał mógł się pogapić. Panowie taksówkarze, czy mieszkańcy budynku z naprzeciwka, no a moja koleżusia, wracając codziennie z pracy spoglądała, czy światło się świeci, i czy stoję na drabinie:) Może nie zawsze było mnie widać, zależy od miejsca, ale trochę było:)
Teraz myślę o opalaniu farby z framug i drzwi, ale to bardzo śmierdzi i trzeba wietrzyć, zatem zwlekam, ale jak zrobi się cieplej, to spróbuję.
No to co tu robić...może to ciasto najpierw?
Subskrybuj:
Posty (Atom)












