zimniej, byle jak.
Nie doczekam się widoku rozkwitniętego bzu na balkonie, a jak wròcę bedzie juz po ptokach.
J.poszedl walczyć z kredensem, mnie się tak bardzo nie chce ruszyć czterech liter , ale może po kawie się obudzę.
Nadal nie zaakceptowałam wyjazdu i tym trudniej mi jest się zabrać za cokolwiek. Pakowanie przede mną, zrobię to pewnie na ostatnią chwilę.
Wczoraj J. dopatrzył się błędu w picie, który złożył w Bytomiu, trzeba zrobić korektę, ale wczoraj US był zamknięty.
Ja mam do odebrania wyniki badań i jeszcze receptę, więc poranek poniedziałkowy będzie napięty. Przyszlo też pismo z banku do szwagra. Żadnych dokumentow, pism, umów z tego banku nie znalezlismy wczesniej, wiec J poszedl do oddzialu zapytac sie, okazuje sie, ze mial konto , trzeba bylo zlozyc pismo , nie wiemy czy konto bylo uzywane, sprawa do wyjasnienia.
Auto po szwagrze naprawione, ale jeszczs za wczesnie by sprzedać, mieszkanie nie tknięte, zatem znów parę spraw odłożonych na później.
Szlag mnie trafia jak pomysle, że teraz wyjazd na miesiac ( co nigdy oczywistym nie jest), i co ,powrot na dwa tygodnie, i znow wyjazd? I tak do zimy?
:(((
Piony w Bytomiu, nic dalej nie wiadomo, wazne zebranie na temat remontu elewacji tutaj, obciązanie obcych ludzi naszymi sprawami, corka ma zaplanowane wyjazdy, wiec tez nie zawsze bedzie mogla ogarniac bieżące sprawy.
Ech.
No i tak mnie to wszystko drażni i dobija.
No nic, ide cos porobić, żeby nie myśleć.
...
Zdjecie dla Bezowej
Rysiu pod kocem Robinek przyczaił sie i zasnął obok.
piątek, 3 maja 2019
środa, 1 maja 2019
Porządkuję
mieszkanie, na ile się da, bo przecież przy nagłym zapale J. do pracy ciągle jest bałagan.
No ale co się da to jeszcze wyrzucam, dorwałam się do spiżarni i jeszcze wynalazłam jakieś rzeczy do wyrzucenia ,np.pokrywki, bo na jaki jasny gwint tyle starych pokrywek mi potrzeba. No to do wora, no i jeszcze coś tam i jeszcze, wywlokłam z domu ze dwa wory maneli. No to przerwa na kawę.Ale nosi mnie, J. się zabrał za kredens,a ja uporządkuje pokój balkonowy.
Przeglądam szafy i tam tez wynalazlam starocie do wyrzucenia.
Możliwe, że podczas naszej nieobecności znajomi Starszej będą tu nocować, wiec tym bardziej trzeba zostawić porządek, chociaz nigdy nie lubie wyjezdzac i zostawic balagan. Wrocic do czystego mieszkania jest przyjemne.
No i tak uplyna nam te ostatnie dni , nie mam humoru , moze pojde troche zmienic klimat do kolezanki, sama nie wiem.
Lewa dlon jak tylko cos wiecej ponosze i porobie boli nadal, nie wiem jak dam rade tam doginać w tych ogrodach .
:(
No ale co się da to jeszcze wyrzucam, dorwałam się do spiżarni i jeszcze wynalazłam jakieś rzeczy do wyrzucenia ,np.pokrywki, bo na jaki jasny gwint tyle starych pokrywek mi potrzeba. No to do wora, no i jeszcze coś tam i jeszcze, wywlokłam z domu ze dwa wory maneli. No to przerwa na kawę.Ale nosi mnie, J. się zabrał za kredens,a ja uporządkuje pokój balkonowy.
Przeglądam szafy i tam tez wynalazlam starocie do wyrzucenia.
Możliwe, że podczas naszej nieobecności znajomi Starszej będą tu nocować, wiec tym bardziej trzeba zostawić porządek, chociaz nigdy nie lubie wyjezdzac i zostawic balagan. Wrocic do czystego mieszkania jest przyjemne.
No i tak uplyna nam te ostatnie dni , nie mam humoru , moze pojde troche zmienic klimat do kolezanki, sama nie wiem.
Lewa dlon jak tylko cos wiecej ponosze i porobie boli nadal, nie wiem jak dam rade tam doginać w tych ogrodach .
:(
wtorek, 30 kwietnia 2019
Jakos ciepło
się zrobiło, po ulewnym deszczu wychodzi słonce.
Młodsza nic nie pisze,zatem nie ma co liczyć,że przyjadą na majówkę,buuu.
Zatem spędzimy ją na przygotowywaniu do wyjazdu i J pewnie jeszcze będzie się zajmował meblami.
Śmiać mi się chce, bo taki był pewny siebie, do wyjazdu będzie gotowy chociaż jeden mebel,... akurat, choćby się skichał to nie jest to możliwe. taka pokazówka , na wyrost. Powiedziałam mu o tym zresztą, że od dawna w jego luźno rzucane obietnice nie wierzę , lepiej nic nie mówić i robić swoje niż obiecywać gruszki na wierzbie, bo chociaż są one możliwe, to wymaga to wiele czasu , przynajmniej jeśli o realne gruszki na realnej wierzbie chodzi:)
Tak samo z wiecznym szukaniem i pytaniem mnie o to co gdzie jest. Już nie mam do tego zdrowia i cierpliwości. Nie wiem, nie widziałam, nie mam oczu dookoła głowy, najwyższy czas żeby kontrolował co robi i gdzie co odkłada a przede wszystkim umiał poszukać. Dziś poleciał na strych po wiertarkę, chociaż powiedziałam, że wszystkie remontowe sprzęty jak zostawił, tak są w pokoju remontowym,wiec niech dobrze sprawdzi. Nie,nie ma,szukał... wróciłam od okulisty pytam, czy znalazł, tak, jednak była w opakowaniu ,w pokoju, tylko pudełko na niej inne leżało. Ciężko było dokładniej sprawdzić. I tak z wieloma rzeczami. Wieczny kipisz , rozgardiasz i bieganina a do tego nerwy oczywiście. Ile lat tak można i żeby nie nauczyć się porządku. W pracy tam, jest to samo, nigdy nic na tzw.miejscu,tam ma na kogo zwalić,bo szef grzebał,bo coś tam, tu nie grzebie i nie przekłada nikt, jeśli ja przełożę to pamiętam i informuję. Ale też przestaje nad tym panować. Trzeba mieć ład w mieszkaniu, konkretne miejsce na przechowywanie, i będzie spokój. Ale kiedy to nastąpi?
Ech.. a starość idzie wielkimi krokami i cierpliwości coraz mniej.
Dziś u okulisty było małżeństwo po 70 tce, żona pełna miłości do męża,oraz instynktu opiekuńczego opowiadała ,jak to on raz weźmie leki raz nie, chociaż mają wielki stół na którym wszystko rozłożone,co dla kogo i ile i kiedy, a on i tak nie nie weźmie, bo coś tam, bo zapomni, bo przeoczy, no ale dla równowagi , że jest wspaniały złota raczka, nikomu nie pozwoli nic zrobić,tylko sam.
No tak, dobrze mieć tą równowagę, też staram się ją zauważać, bo moja złota raczka też nie składa się wyłącznie z wad ale posiada i rozliczne zalety, na szczęście :)
.....
A u okulisty, jak było, no nie najgorzej,chociaż zdecydowanie wolę tą moją stałą okulistkę, jest dokladna,wszystko tłumaczy, rozmawia, a ten niby sprzęt ma , wybadał co trzeba,ale ani informacji mi zadnej nie dał na piśmie, moze w karcie zapisał. W kazdym razie oczy bez wiekszych zmian na szczescie, zasugerował,ze mogę sobie połówki wyrobic, np. przydadzą sie do ogladania tv, bo malutka wada wzroku jest. Do czytania to to co juz mam nadal wystarczy. Ale zaćmy, jaskry i innych złych przypadłosci nie ma. Uff.
A no i mozna się posmiać, bo miałam przeczytac z tablicy co tam było wydrukowane, no to zaczynam, Z....zastanawiam się nad druga literą, a pan mówi,ale tam są cyfry
- aaa, odpowiadam, no to dwa, trzy ..:)) No bo tak, było 2 3 9 0 ,, widzialam słabo ale jak sie skupiłam to zobaczyłam:))))
...
W owadzie ,pól na ślepaka,bo po zakropieniu oczu to wiadomo jak się widzi, na poprawę nastroju skusiłam się na fikusa lirolistnego. Jednak.Mały, ale ładniutki ,wygląda na zdrowego. Może dobrze mu się będzie rosło, przekonamy się.
Młodsza nic nie pisze,zatem nie ma co liczyć,że przyjadą na majówkę,buuu.
Zatem spędzimy ją na przygotowywaniu do wyjazdu i J pewnie jeszcze będzie się zajmował meblami.
Śmiać mi się chce, bo taki był pewny siebie, do wyjazdu będzie gotowy chociaż jeden mebel,... akurat, choćby się skichał to nie jest to możliwe. taka pokazówka , na wyrost. Powiedziałam mu o tym zresztą, że od dawna w jego luźno rzucane obietnice nie wierzę , lepiej nic nie mówić i robić swoje niż obiecywać gruszki na wierzbie, bo chociaż są one możliwe, to wymaga to wiele czasu , przynajmniej jeśli o realne gruszki na realnej wierzbie chodzi:)
Tak samo z wiecznym szukaniem i pytaniem mnie o to co gdzie jest. Już nie mam do tego zdrowia i cierpliwości. Nie wiem, nie widziałam, nie mam oczu dookoła głowy, najwyższy czas żeby kontrolował co robi i gdzie co odkłada a przede wszystkim umiał poszukać. Dziś poleciał na strych po wiertarkę, chociaż powiedziałam, że wszystkie remontowe sprzęty jak zostawił, tak są w pokoju remontowym,wiec niech dobrze sprawdzi. Nie,nie ma,szukał... wróciłam od okulisty pytam, czy znalazł, tak, jednak była w opakowaniu ,w pokoju, tylko pudełko na niej inne leżało. Ciężko było dokładniej sprawdzić. I tak z wieloma rzeczami. Wieczny kipisz , rozgardiasz i bieganina a do tego nerwy oczywiście. Ile lat tak można i żeby nie nauczyć się porządku. W pracy tam, jest to samo, nigdy nic na tzw.miejscu,tam ma na kogo zwalić,bo szef grzebał,bo coś tam, tu nie grzebie i nie przekłada nikt, jeśli ja przełożę to pamiętam i informuję. Ale też przestaje nad tym panować. Trzeba mieć ład w mieszkaniu, konkretne miejsce na przechowywanie, i będzie spokój. Ale kiedy to nastąpi?
Ech.. a starość idzie wielkimi krokami i cierpliwości coraz mniej.
Dziś u okulisty było małżeństwo po 70 tce, żona pełna miłości do męża,oraz instynktu opiekuńczego opowiadała ,jak to on raz weźmie leki raz nie, chociaż mają wielki stół na którym wszystko rozłożone,co dla kogo i ile i kiedy, a on i tak nie nie weźmie, bo coś tam, bo zapomni, bo przeoczy, no ale dla równowagi , że jest wspaniały złota raczka, nikomu nie pozwoli nic zrobić,tylko sam.
No tak, dobrze mieć tą równowagę, też staram się ją zauważać, bo moja złota raczka też nie składa się wyłącznie z wad ale posiada i rozliczne zalety, na szczęście :)
.....
A u okulisty, jak było, no nie najgorzej,chociaż zdecydowanie wolę tą moją stałą okulistkę, jest dokladna,wszystko tłumaczy, rozmawia, a ten niby sprzęt ma , wybadał co trzeba,ale ani informacji mi zadnej nie dał na piśmie, moze w karcie zapisał. W kazdym razie oczy bez wiekszych zmian na szczescie, zasugerował,ze mogę sobie połówki wyrobic, np. przydadzą sie do ogladania tv, bo malutka wada wzroku jest. Do czytania to to co juz mam nadal wystarczy. Ale zaćmy, jaskry i innych złych przypadłosci nie ma. Uff.
A no i mozna się posmiać, bo miałam przeczytac z tablicy co tam było wydrukowane, no to zaczynam, Z....zastanawiam się nad druga literą, a pan mówi,ale tam są cyfry
- aaa, odpowiadam, no to dwa, trzy ..:)) No bo tak, było 2 3 9 0 ,, widzialam słabo ale jak sie skupiłam to zobaczyłam:))))
...
W owadzie ,pól na ślepaka,bo po zakropieniu oczu to wiadomo jak się widzi, na poprawę nastroju skusiłam się na fikusa lirolistnego. Jednak.Mały, ale ładniutki ,wygląda na zdrowego. Może dobrze mu się będzie rosło, przekonamy się.
niedziela, 28 kwietnia 2019
Komplecik
Update
W trakcie robót, i lekkim demontażu, ale tak wyglaja meble wewnatrz
Kredens czyli bufet, ten wiekszy mebel ze szklaną nadstawką
Zdemontowany marmurowy wysuwany blacik
I komoda czyli ten drugi węższy mebelek
Bez szuflad i mniejszych półek.
sobota, 27 kwietnia 2019
Jednak
czekamy na telefon od pana przewoźnika mebli, bo przecież ktoś musi i tak pomóc w noszeniu tam i później wnieść tu na górę, a on ma pomocnika. Mam nadzieję, że zadzwoni i jutro pojadą po odbiór mebli.
Dziś pojechaliśmy na giełdę,i wróciliśmy ze stolikiem. Od przybytku głowa nie boli, a ładniutki jest.
J.od razu rzucił się do odnawiania, bo troszkę blat był czymś zabrudzony. No i tym sposobem będziemy mieli piękny stolik za 30 zł.
No a te obrazki co wczoraj przywiózł,to podobno pani w jakiejś galerii kupiła, no ale teraz to i sklep nazywa się galerią:)
No takie tam sobie są, olejne.Nie wiem gdzie zawisną, bo lepiej na zdjęciu wyglądały niż w realu. No ale niech im tam będzie. Jak się uprzeć to razem tworzą kolorystyczną kompozycję;)
Stolik
Zabejcowany, po pierwszej warstwie lakieru
....
W sprawie wyjazdu bez zmian:/
Dziś pojechaliśmy na giełdę,i wróciliśmy ze stolikiem. Od przybytku głowa nie boli, a ładniutki jest.
J.od razu rzucił się do odnawiania, bo troszkę blat był czymś zabrudzony. No i tym sposobem będziemy mieli piękny stolik za 30 zł.
No a te obrazki co wczoraj przywiózł,to podobno pani w jakiejś galerii kupiła, no ale teraz to i sklep nazywa się galerią:)
No takie tam sobie są, olejne.Nie wiem gdzie zawisną, bo lepiej na zdjęciu wyglądały niż w realu. No ale niech im tam będzie. Jak się uprzeć to razem tworzą kolorystyczną kompozycję;)
Stolik
Zabejcowany, po pierwszej warstwie lakieru
....
W sprawie wyjazdu bez zmian:/
Subskrybuj:
Posty (Atom)












