sobota, 8 lutego 2020
Postępy
Futryna czyści się lepiej, po za tym odszukałam cyklinę, która rewelacyjnie sprawdziła się przy zeskrobywaniu ostatniej powłoki. Dobrze, że mnie olśniło. UFF.
Kwiatuszek też pięknieje z dnia na dzień.
piątek, 7 lutego 2020
Wkurzają
mnie te drzwi,
myślałam, że pójdzie raz dwa, a tu idzie jak po grudzie. Są zniszczone,warstwy farb schodzą super prócz ostatniej, więc cierpliwości trzeba i dłużej, trudniej się czyści.Żelosmroda nie używałam jeszcze, wypróbuję go tam gdzie całkiem źle schodzi. Do oczyszczenia ramy trzeba drzwi ściagnąć, więc muszę poczekać na jakieś męskie siły, a w tym czasie zajmę sie połówką drugich , wejsciowych do kuchni.
Ciagle cos tam robię , porządkuję, żeby było sprawnie jak już przyjdzie czas na robienie podłogi. W związku z tym już czekają różne niepotrzebne rzeczy do wyrzucenia. Jeszcze ciuchy czekają na przegląd, bo jak schudłam to część nie nadaje się do noszenia.
Tak wiec na brak zajęć nie narzekam.
Słodziaki za to rozkosznie polegują
A kwiatuszek się rozwija
sobota, 1 lutego 2020
O kwiatkach
, bo ile można o remontach:)
Jakoś tam rosną te moje kwiatuszki, spektakularnych zmian nie ma, czasem ziemiórki dopadają, wiec muszę podlewać z preparatem na te zarazy.Płukanie korzeni i wymiana ziemi średnio się sprawdziła, skoro znów nie wiadomo skąd sie pojawiły.
Teraz mam kwiatki głównie w salonie,mają tu dobre warunki,jasno i nie za ciepło plus muzykoteriapia😀
W spalnym po malowaniu, zmiana na półce. Wylądowało na niej kilka książek i lampiony, tam mogą stać kwiaty ktore lubią średni dopływ słońca, wiec nie ma co szaleć.
Na komodzie hoja i tyle. Parapety na razie puste, mogą na nim koty polegiwać, ale wiadomo, że nie korzystają, a gdybym ustawiła donice, pewnie pojawiłoby sie zainteresowanie.
Póki,jestem w domu mogę pozwolić sobie na sezonowce, kupiłam w,LM z przeceny hippeastrum,
a już w sklepach uśmiechają sie do mnie inne cebulki, skuszę się na hiacynty i szafirki.
W zeszłym roku zostawiłam cebulki narcyz i hiacyntów, ale gdzie?!
Trzeba wziąć się za porządki w spiżarni i na strychu, bo zawsze tam upycham.Może znajdę😀
Remont elewacji w toku.Tynki położone, kolej na malowanie i parapety, a jeszcze stolarka okien strychowych i bramy wejsciowej od podworka.
pod koniec lutego mają zabrać się za prace od frontu.
Aaaa,,miało,nie być o remontach😀
No to kilka zdjęć na koniec.
czwartek, 30 stycznia 2020
Już czwartek?!
Nie wiem kiedy zleciał ten tydzień, przecież dopiero był poniedziałek.
Zadatek wpłaciłam, płytki już w domu,
Gres ceramika-Ashwood, brąz ciemny.
czyli najgłówniejsze kuchenne sprawy załatwione.
Najważniejsze teraz, żeby J.w miarę spokojnie zebrał się w sobie do wyjazdu, dojechał szczęsliwie, a na miejscu było ok i nie dopadły go różne potwory.
Najprościej jest podchodzić do wszystkiego zadaniowo,czas mija wtedy lepiej i praca rownież.
Teoretycznie pracy jest dużo, bo ten kurnik, bo likwidowaną firmę szefa trzeba wyprowadzić z budynku do konca lutego. No i badania najpierw zaliczyć, kardiologiczne pierwsze ,we wtorek.
No a jak bedzie to się okaże na miejscu.
Ja na swoje badania sie nie spieszę, pod koniec lutego chcę dopiero posprawdzać jak się sprawy mają.
No i co, już ciemnawo, pora na popołudniową kawkę i relaks.
środa, 29 stycznia 2020
Zasiadłam
do stacjonarnego w końcu, sprawdziłam ustawienia, jest wszystko jak było, a jednak jest tak samo jak w telefonie,jeśli chodzi o zdjęcia,ich dodawanie i usuwanie.W wersji roboczej nie widać zdjęć tylko ich zapis w postaci kodu cyfrowego, czy jak to tam nazwać. Kiedyś na gotowym wpisie wystarczyło jak zaznaczyłam zdjęcie i pojawiały się opcje w tym opcja usuń, teraz tego nie ma. Jest zupełnie do dupy po prostu, bo teraz nawet nie mogę zrobić odstępu takiego jak chcę miedzy tekstem a dodanym zdjęciem. Nie wiem dlaczego mam takie problemy, inni blogerzy nic nie piszą na ten temat.
...
Co po za tym ?
Tak jak pisałam w komentarzach, wczoraj był pan, wymierzył,zapisał co trzeba, uzgodniliśmy szczegóły i czekamy na ponowną wycenę. Doradzał nam tak,byśmy nie musieli dopłacać za każdy centymetr nietypowego wymiaru szafki, wiec będą odpowiednie, pasujące rozmiary i wyjdzie to nawet lepiej niż wcześniej planowane. To są szczegóły,ale jednak ważne.
Co z resztą kuchni nie wiem, coś tam się wykluje w trakcie. Pewnym jest to ze trzeba położyć nowe płytki na podłogę, które już kupiliśmy, i że trzeba skuć płytki na ścianach,przenieść gniazdka,przesunąć odpływ od zlewu, no i zrobić przyłącze gazowe do kuchenki w innym miejscu. W każdym razie w kwietniu będzie się działo.
Na razie J.wyjeżdża, tam musi polatać po lekarzach, ma mieć założonego holtera z powodu arytmii.Tu korzystał z akupunktury i komory normobarycznej.
Pewnych spraw nie załatwił,nawet nie chciał o nich rozmawiać, niektóre udało się ruszyć,a nawet i załatwić.Czyli jak zawsze.To co założył,ze zrobi,to zrobił,ale dawał się trochę namawiać na odpoczywanie. Ciągle jest rozczarowany sobą,że już nie ma tyle sił co jeszcze tak niedawno, e szybciej się męczy itp. No co poradzić. Szcześciem robił sobie przerwy, ucinał drzemki,słuchał muzyki.Sam wyciągał mnie na spacery.
Mam nadzieję,że jakoś tam się sprawnie wdroży i nie będzie za bardzo narzekał,że mnie nie ma. No i żeby go obowiązki nie przerastały, bo będzie spina i stres.
Ja mam tu dużo do zrobienia, wiec z pewnością na nudę narzekać nie będę.
...
Może dla podtrzymania relacji z koleżusiami zwołam babiniec,ale się waham.
Z kol.G mam na pieńku, wkurzyła mnie na tyle,że nie mam jej dość. Ona nie zaprasza nas do siebie,a kiedy jest jej mąż to zawsze bardzo zajęci i zawsze narzeka,ze ktoś do nich przyszedł i tyle czasu zmarnowane. No ok. To my się nie narzucamy. Kiedy niefortunnie zadzwoniła ,ze jest akurat w mieście i może wpaść na kawę, to powiedziałam,że akurat siedzimy w papierach po uszy,ale na szybka kawę niech wpada. To się obruszyła,że dlaczego na szybką, i jakaś głupia gadka, to mowie,chod raz dwa, po co gadać przez telefon,wpadaj i już.
Nie, to róbcie co tam macie do robienia,(głos już lekko nafoszony), ona przyjdzie innym razem. OK,cześć.
Ale jakie było zdziwienie i w ogóle durnowate pytania i jakieś już ocenianie, że ja tak mówię. A wypad, cholera jasna, wkurzyła mnie tym. To co musi siedzieć u mnie parę godzin, serio? Nie mogła przyjść zamienić paru słów przy kawie i już? Kiedyś było normalne, mało czasu,ale na chwilkę się można było spotkać,wypić kawę czy herbatę,było fajnie,a nie od razu przesiadywanie nie wiadomo ile. Ja pierdzielę. Wczoraj spotykamy się na ciuchach, to proponuję, mam czas,wracam do domu, chodż na kawę. No to się waha, a nieee, no nieee, bo już całe rano w mieście jestem, trzeba by wracać do domu, wpadnę jak J pojedzie. A to się wypchaj, nie będę namawiać.
Wiem,że znów w dołku,znów jazdy po wróżkach, i te sprawy,nakręciła parę spraw,teraz ma z nimi kłopot, wycofuje się,truje siebie i innych tymi problemami,ale my, jej koleżanki, cierpliwie wysłuchujemy, a kiedy któraś z nas ma problem,to ucina, nie daje się wygadać, kwituje,że och,ona to już zna, miała,przeżyła, i udziela rad z kosmosu, czym zniechęca. No to dobra, skoro tak to tak. Ona zawsze ma najgorzej, no to niech ma.
Trudna ta nasza znajomość coraz bardziej, bywa lepiej, ale teraz akurat jest gorzej.
Ale,zadzwonię do kol.W, może da radę się urwać od obowiązków i się jednak wszystkie u mnie spotkamy.
Ok. Koniec pisania, Starsza przyszła 😀
Subskrybuj:
Posty (Atom)























