piątek, 1 stycznia 2021

Piątek

 jak niedziela, czyli glupi nowyrok,  no wyrok, nowy rok 😀

Przepisowo  koty zrobiły pobudkę o 7,  ale jeszcze do 10 podrzemałam , mrozik, słonko i lekki ból głowy.

Trzeba się dotlenić, a później dokladniejsze porządki  w balkonowym. 

Koniecznie życzenia ?  OK.

 Dobrego zdrowia, sprawnych i wolnych umysłów, nie poddajacych się manipulacji , rozsądku, no i mozliwości .

Uśmiecham się do Was i uciekam na spacer.

Może będą zdjęcia .















To jest mała twierdza, niestety ruina kompletna.


czwartek, 31 grudnia 2020

Cóż,

 Lecą dni, a mnie się leniwiec do pisania włączył. Tu i tam pogadam, pokomentuję i juz na wlasnym blogu nie chce mi sie powtarzać.

Swieta minęły raz dwa, poświęta też.  Gupi sylwek trwa, upiekłam sernik z brzoskwiniami, pasztet, J wział sie za sprzatanie, więc trochę i ja. Jeszcze jutro pokoj balkonowy ogarnę, wymienie pościel i z głowy.

Moze wybierzemy sie na noworoczny spacer,w każdym razie zamierzam dlugo spać.

Póki co właczyłam serial , piję wino  i po północy lulu, o ile zasnę, bo wczoraj bujałam sie do 2,30.

...

Mama 3 tydzień w szpitalu, zatorowosć, tym razem serce i pluca, jest źle, chociaż dzis jak z nią rozmawiałam to jakoś lepiej brzmiała, chociaż kaszle, musi korzystać z tlenu , no i w ogóle, ale mowi, że do toalety sama chodzi, a siostra mowi, co innego, to nie wiem.  W kazdym razie jeszcze 10 dni, a pozniej chcą ją przewieźć na płucny do Walbrzycha. Lekarka wspomniala jej o jakis naciekach na płucach,  trudno to ogarnąć. Siostra niby ma znajome dwie osoby, co trochę tam podpytują co i jak. 

Ogolnie stan mamy jest malo stabilny i nie wiadomo co sie moze jeszcze wydarzyć, lub wręcz odwrotnie, wiadomo..

No i tyle, czy to stary czy nowy rok, jaka to różnica,  nie spodziewam się lepszego, chociaż oczywiscie chcialabym się mylić. 

Strach mysleć o przyszlosci, takie to czasy nastały, nie do uwierzenia.


niedziela, 27 grudnia 2020

I o co

 tyle zamieszania było.  Szczęśliwie już po świetach jeszcze tylko gupi sylwek. Dni minęły całkiem ok. 

Jedzenia mieliśmy mało, ale jednak na 4 osoby, więc jeszcze mamy dwie porcje uszek i pierogów, bo wczoraj Starsza ani na śniadanie, ani kolacje nie przyszła, do domu  pieczonego mięsa im nie dałam, i tak  oto mamy pełną lodówkę. J.bedzie wyjadał, bo ja nie mam ochoty. Jakoś wyjątkowo w tym roku nie chce mi się jeść ani pieczonych mies, ani karpia, jedynie barszcz z uszkami i pierogi mi wchodzą  i smakują.

W dooopie się przewraca, a jak pomyślę, że znów cos szykować mam na okolice nowego roku, to słabo mi się robi, ale może mi to minie.

Górskie wedrowki udane, wczoraj pojechaliśmy na Torfowiska pod Zieleńcem, i poszliśmy z zupelnie innej , nie znanej nam strony, od tyłu.Się szło i szło, i szło. 












Super trasa, zatoczylismy koło, na koniec poszlismy drogą, gdzie ciężko  było o równy grunt, bo droga rozjeżdżona ciężkimi leśnymi  autami, no i tu mnie już dopadło zmęczenie, wiec w domu padłam na fotel i już bym zasnęła, ale zadzwoniła kol.R , że przyjdą zaraz razem z D.  No i fsjnie, bylyśmy umówione, miała tylko potwierdzić. Zatem trzeba było się ogarnąć .

No i tak miło i wesoło, minął wieczor. Koleżusie gaduły,  tematów poruszonych wiele, nie wiadomo kiedy zrobiła się 22.

Dzisiaj na 15 do kol.W, i zakończymy w ten sposób świateczne spotkania towarzyskie.

Fajnie byłoby , gdyby w sylwestrowy wieczór przyszły R i D, no ale... przecież do 6 rano siedzieć nie będą, więc kicha.