rzut okiem na podworko już mi pokazał ile jest do zrobienia.
Za to ogrodek ma sie dobrze, bo J.wypielił i posprzatal po zimie. Rosnie pięknie lubczyk, szczypior , mięta, truskawki kwitną. J.wysiał rzodkiewkę....w pęczkach, kilka ziaren do dołka, no to co z tego wyrosnie nie wiem. Nie wiem co za jakas pomroczność lub fantazja go poniosła.
Reszta do sprzatania pielenia przycięcia. Wycieli w jednym miejscu drzewa , i zostawili i pienki i biednego kikuta drzewa, gałęzie, typowe dla szefa, rozpieprzyc i zostawić. Wyglada to paskudnie.
Irysy w jednym miejscu juz mają pąki kwiatów, te pod murkiem nie.
No i tak to. Dziś , zaraz jedziemy na flomarkt i spacer nad morze. Później J.bedzie dupe suszył o rowerowanie, ale nie wiem czy chce mi sie dziś przypominać jak się jeździ, niech sobie jedzie sam.
...
Klomb pod gruszą
Koty zaaklimatyzowaly sie momentalnie, zwiedzily wszystkie swoje zakamarki , a rano juz mnie Robin budził, bo mu się nudziło, chciał mokre, w każdym razie 10 kilo kota ukladało sie na mnie i dreptało😃 O 8 się poddałam i na dobre już się obudziłam.
Ok. Trzeba sie zbierać. Słonko wygląda, ma być 20 st, ale teraz jeszcze zimnawo.
Kurtka w aucie to podstawa.






















































