spacer.
I tu wycinają, tzw.kosmetyka.
Trzeba zostawiać o kilka metrów jedno drzewo.
Przy domach wylewają się z murków kamiennych żołto kwitnace skalniaczki
spacer.
I tu wycinają, tzw.kosmetyka.
Trzeba zostawiać o kilka metrów jedno drzewo.
Przy domach wylewają się z murków kamiennych żołto kwitnace skalniaczki
10 st, mokro, ponuro, deszcz siąpi. I tak ma być codziennie, w porywach do 16 st, ale pochmurno i dżdżyście.
Etap ogrodowy na podwórku, w fazie kwitnie i rośnie , żonkile przekwitły. Zielska sporo wszędzie, ogródek trzeba wypielić , rośnie lubczyk , a szczypiorek ma zawiązki kwiatów.
Wszystko narozpieprzane, poprzestawiane, szef wreszcie usunął stary, rozpadający się płotek, ale ...kur ...zamiast prosto w ziemię, to usypał mini skarpę , na której zasadził zdaje się małe buki, a żeby było ciekawiej to też do połowy śmietnika kompostownika.
Baba, która miała zamieszkać w budowanym mieszkaniu, ktore nadal jest w fazie budowy , zamieszkala w innym mieszkaniu, które bylo wolne, w innym budynku, dobudował jej balkon, właśnie od strony łączki. Na innym skwerku , który się kosiło nawalił jakiś budowlanych rzeczy.
No i tak to, znów trzeba przywyknąć do tego burdelu.
Umyłam okno, posprzatałam, ugotowałam rosół. Pojechaliśmy do hurtowni ogrodniczej, ach ile tam kwiatów, ludzie kupują całe mnóstwo wszystkiego, my kupiliśmy pomidory i sałatę, nie wiem po co jak najpierw trzeba przygotować stanowisko, a jest mokro, zimno i do dupy taka robota. To będą stały w doniczkach, aż się przygotuje stanowisko.
Na razie mnie wszystko bardzo wkurza, zanim się tu jako tako odnajdę, trochę potrwa .
delektuję się domem i wygodą, ale już jestem w trakcie pakowania, w czwartek wyjeżdżamy.
Mamy już teraz Starszą tam, ale nie po drodze i daleko, no i z kotami. Zresztą jeszcze sie meblują, urzadzają, nie będziemy przeszkadzać, ale może później, kto wie. Oni do nas by mogli, ale znowu u nas mało miejsca, musieliby coś wynająć. Ale, zobaczymy jak to się tam będzie układać, co na na froncie wszelakich robót i w ogóle.
W każdym razie chcemy wrócić w połowie lipca, ale to wstępny plan. Raczej nie wcześniej , a może później. Być może kto inny nam będzie kosił łąki , w innym terminie i z opcją zebrania trawy, czekamy na telefon z decyzją .
Pogoda od niedzieli totalnie letnia, ale wietrzna , w zasadzie zero spacerów i wycieczek, plątanie się z kąta w kąt, przysypianie, sprzątanie, odpękanie drobnych spraw, żeby się nazywało , że coś się robi.
Tak, niby mogłam iść sama na spacer, ale tak się zawiesiłam w oczekiwaniu , że nie poszłam.
Jutro z samego rana testy, poźniej cmentarz, zakupy, kończenie pakowania. No i tak to.
....
...
27 st. w cieniu.Robinek korzysta z pogody
Rysiu kombinuje, bo chce skubać takie pnacze, ktore nie wiem jak się nazywa
...
Środa.
W nosie grzebnięte, sekundę to trwało a 120 zł .poooszło, no to jak tu nie podtrzymywać covidozy, no, zawsze jest opcja zapodać sobie za darmoszkę preparat w 3 fazie badań, więc dziękuję, ale nie. A tak swoja drogą, gdyby preparat był odpłatnie, ciekawe czy by tak się ludziska przepychali . Chociaż, nic tak się władzi nie udało, jak zasianie strachu i propaganda . Wtem telewizja nie kłamie, magia !
mieliśmy weekend. W niedzielę zwiedziliśmy Zamek Sarny