czwartek, 26 września 2019

Wielkimi

krokami zbliża się październik, dziś usłyszeliśmy , że MOŻE jutro dadzą znać kiedy te okna będą gotowe. Ja pierdziu, jak mnie wkurza takie czekanie, zostane z rozbabranym pokojem , bo oni tylko wstawią, a obróbką i parapetem ma się zająć J.  Mnie zależało żeby on był przy wymianie, ale chyba nic z tego nie wyjdzie.
Do Bytomia znów nie pojechaliśmy, czyli nadal mamy tyły  i  w listopadzie będzie kolejna jazda po bandzie.
No trudno, co na to poradzę.
Dzisiaj pieknie, slonecznie, ale czy ruszymy  za miasto , nie wydaje mi się. J .już żyje wyjazdem,rano wybył dokonczyć prace przy windzie i porozmawiać, wrocil w południe.Czas leci, dni mijają, nie da,się wszystkiego naraz. W tak zwanym międzyczasie, ktory podobno nie istnieje, wpadamy do różnych sklepów w okolicy, lub grzebiemy w internetach. Za różnymi rzeczami.
Rozważamy wymianę foteli w pokoju - sypialni.   Nie opłaca się tapicerować  jednak, po za tym J narzeka , że są niewygodne i on chce inne.
Kolejny raz zastanawiamy sie nad kuchnią, takie tam luźne gdybania, ale trzeba sprawdzić ofertę w sklepach. No, szału nie ma, ceny ho,ho, gdybym chciała juz teraz, zaraz, nie ma szans. Np. dwoch takich samych foteli nie kupi się i już. Trzeba zamówić i czekać.
J. upatrzył odpowiedni rodzaj, bo wygodne, na sprężynie a nie tylko piance,  owszem modny obecnie model, ale są tylko brzydsze.  Kto wie, może i kupimy kiedyś.
Z kolei kuchnia, ech,  tyle już było pomysłów, a nadal trudno wymyslić tak, żeby było akuratnie :)
W końcu powstanie konkretny pomysł, takie puknięcie jak u pomysłowego Dobromira z  bajki, no ale później to zrealizować, to inna sprawa,  zaczarowanego ołówka brak:)
 Dowiedzieliśmy się, że sąsiadka , która nam zalała kuchnię, wróciła z Domu Seniora , bo jej się nie podobało. Ma dochodzącą pomoc, pomalowali mieszkanie, widuję dwie panie, które idą na piętro z zakupami.  A już byliśmy spokojni, że nic się nie wydarzy,  ale w tej sytuacji, to nic pewnego.

No i  tak to. J. wyjedzie, ja muszę zrobić badania, pójść do doktorków, w domu też jest co robić, i spacery. Miesiąc minie ani się oglądnę.

....










poniedziałek, 23 września 2019

Kolejna

jesień przed nami. Jeszcze kusząca słońcem, ale wieczory i ranki już takie zimne. Za to widoczność w górach cudna.
Gdybyśmy zabierali aparat fotograficzny wyszłyby piękne zdjecia, a tak to tylko cykam  telefonem .
Wczoraj z zacienionej częściowo łączki , która mnie urzekła i zielenią,i widokiem. Gdyby tam ktoś wybudował dom, miałby piękne widoki przez okrągły rok. Ale z drugiej strony, dobrze, że nikt tam niczego nie buduje,  sporo jest już ingerencji ludzkiej w tamtych okolicach, z kazdym rokiem przybywa hoteli różnej maści, bo to tereny Czarnej Gòry, po Zieleńcu , to drugie coraz bardziej prężne miejsce dla narciarzy .


Później była herbatka i ploteczki u kol.W.  Zostali dziadkami w piątek. Ona  tylko przybraną, więc bez szczególnych emocji, ale zawsze to pierwsze nowe  dzieciątko w ich rodzinie. Przyjemnie spędziliśmy wieczór, bo juz tak dawno się nie widzieliśmy. Teraz jak zostaję to zorganizuję spotkanie na szczycie, czyli babiniec.
....
Co po za tym?
W oczekiwaniu na wymianę okien, chodzę, porządkuję, przekładam, wyrzucam jakies niepotrzebne rzeczy ze spiżarni. J zajmuje się drobnymi naprawami,  które wcale nie są takie drobne, wymienił zawory odpowietrzajace, wypoziomował pralkę, bo zaczęła tańczyć, oczyszcza metalowy koszyk z rdzy, przewiercil i przeprowadzil kable w kilku miejscach, bo w czasie remontu kamienicy ma byc robiona antena zbiorcza, wiec monter podlaczy tylko kable z klatki schodowej.
Dzis z kolei złapał fuchę u byłego pracodawcy, bo winda , którą montował 20 lat temu leciutko gorzej działa, szarpie przy zatrzymywaniu,  więc trzeba naprawić. Może się uda. Jak to dobrze, że nikomu z nas nie przyszlo do glowy wyrzucić dokumentacji , J. mile był zaskoczony, kiedy poszedł na strych i bez zbytniego szukania odnalazł odpowiednią teczkę ze schematem, który własnoręcznie wykonał.


Czekamy też na telefon od zainteresowanej bytomskim mieszkaniem, ale zaczynamy tracić nadzieję, bo juz 3 dni mineły i cisza.  Podobno zależało  kobiecie na szybkiej transakcji.
Nina zaskoczona, bo pani mieszkanie się bardzo podobało , i lokalizacja i to, że fajnie przebudowane, no szkoda, bo już byśmy mieli to z głowy. Teraz byłaby okazja na finalizację, skoro  J. jeszcze jest ,dopiero w listopadzie będzie nastepna szansa.
...

Natomiast Starsza z niezięciem wybyli na urlop, i dzisiaj już cieszą się ciepełkiem, i pięknymi widokami w Alikante.
Wysyłam ich do muzeum sztuki nowoczesnej, bo być i nie zobaczyć dzieł Picassa, i S.Dali, no jak to tak!


poniedziałek, 16 września 2019

Wczoraj i dzisiaj

totalne lenistwo, spacer ścieżką pod twierdzą bardzo fajny, chociaż ja z lękiem wysokości w kilku miejscach szłam,, po ścianie"















niedziela, 15 września 2019

Chwila

radości i spokoju, że kolejny etap zakończony.



Nie wiem jaki będzie kolejny etap, czy wreszcie kuchnia, czy prace w drugim pokoju. Coś tam wymyślimy, oczywiscie, że wolałabym kuchnię, ale nadal nie wiemy jak  ugryźć temat.
Mam lekką wizję, ale to znów ogrom pracy, pożyjemy , zobaczymy.

Póki co lekki odpoczynek, J ciągnie mnie na spacer nową ścieżką pod twierdzą, ja wolałabym leśną głuszę, no i tak to z nami jest.
A jak u Was, korzystacie z ładnej pogody?



piątek, 13 września 2019

Już kolejny piątek!

Czasem muszę spojrzeć w kalendarz, bo nie wiem jaki dzień , a tu już niemal połówka września . Od okien nadal nie dzwonią,  za to odpowiednia część płyty zdemontowana,czyli litery się robią.
Ładna końcówka lata, a i zapowiadają ładną jesień, hm, wypadałoby przed sezonem grzewczym zawołać fachowca od konserwacji kotła co. 
No i tak ciągle coś, nie wiem czy wypali wyjazd do Bytomia, bo kto się kotami zajmie, Starsza wybywa na kilka dni  odpocząć, chociaż niezięć stał się mało kreatywny , niechętny,  co Starszej coraz bardziej przeszkadza. Ona jest osobą, która lubi spędzać czas czynnie ,ciekawie, i nie po to wyjeżdża, żeby leżeć plackiem na plaży. Chciałaby te kilka dni wykorzystać na maksa. Skąd ja to znam. Jest młoda, pełna pomysłów i chęci do działania , może czas na zmianę partnera, skoro coraz częściej czuje się niezadowolona i samotna. 
Młodsza natomiast na etapie wicia gniazdka, praca jak na razie nie jest wyzwaniem, wręcz się nudzi i musi zadania rozwlekać w czasie, podobno taki sezon ogórkowy, więc czeka na więcej pracy w pracy,   wypłata nie powala, na bieżące potrzeby jako tako, ale nie zaoszczędzi, tak jak to ona lubi.
Tak wiec plecie się tym moim skarbom jako tako, ale mogłoby być lepiej, bo szkoda młodego życia, no nie?
....
No i monotematycznie , zdjęciowe co u nas, ku pamięci
Wejści we do salonu już gotowe.




Teraz robimy wewnętrzne, ale chyba tylko od strony salonu skonczymy, bo już  troche sił brak na ręczne oczyszczanie z resztek, przed szlifowaniem. Zobaczymy.
Para uszła,  mniej nerwów , chociaż pracy nadal sporo, ale im bliżej końca tym spokojniej.