Nadal pada, rzeka rwie, przeplywa przez żelazny most.
Zdjęcia ze stron lokalnych na fb.
jesteśmy na północnej wsi. Obecnie 17 st.
Rozpadało się na noc i padało cały czas, do południa, nawet to dobrze, bo J. ciagle nie do końca zdrowy, to bezkarnie poleguje.
Poszłam na podwórko trochę posprzątać. Liści sporo, wypieliłam skalniak. Z ziarenek, którymi karmiłam ptaki wyrosła trawa i sloneczniczki. Jeden pięknie zakwitł.
Jedno hebe pięknie się rozrasta, inne słabiej, ale też rosną. Skalniaki w doniczkach tak sobie,owszem rosną, ale bez dużych przyrostów, może trzeba im ziemię zmienić.
Kwitnie jasnota, werbena patagońska i dzwonek zdaje się dalmatyński, uwielbiam, jest przepiekny, muszę rozmnożyć . Zapomniałam wziąć czastkę, jadąc do PL.
Jeszcze inne rabatki czekają na wypielenie i poprzycinanie.
Jest tez zmiana na podwórku.
Dawne miejsce na grilla, którego nikt nie używał od lat, zarośnięte i otoczone krzewami, stało się przedłużeniem parkingu. Ładne krzewy rosły, berberysy, trzmieliny, śnieguliczki, i takie co pieknie kwitna na biało, zapomniałam nazwy, no ale cóż, już ich nie ma, za to mniej mam do przycinania.
Po za tym podwórko częściowo nadal jest placem budowy. Dużo jest jeszcze do zrobienia. Będą 4 mieszkania do wynajęcia, dwa gotowe, przy dwóch jeszcze trwają prace. Teren przy nich musi też być uporzadkowany, ale daleka droga do tego, żeby było ładnie. Ciekawe czy kiedyś będzie, bo długo to już trwa.
Zjadłam obiad, odpocznę i jeszcze wyjdę, mam jeszcze dwie taczki lisci do wywiezienia, i może zrobię porządek na skwerku pod gruszą.
rekonesans po sklepach z asortymentem łazienkowym. Głównie interesowały nas płytki i panele winylowe. Doszliśmy do wniosku, że nie ma tego co potrzebujemy, kolorystycznie i ogólnie, za małe, za duże, nie taki odcień. Uuuuu, łazienka to będzie/ jest, wyzwanie.
Jeszcze pogodzić potrzeby z możliwościami, oraz gustem, nie chcemy wydać fortuny na ten remont, ale po cenach widzimy, że lekko nie będzie.
Chodzimy koło tematu jak pies koło jeża, ale trzeba będzie niebawem podjąć jakieś decyzje. Może byśmy zimą, lub na wiosnę powoli, etapami, ruszyli z robotą.
Póki co, koniec urlopowania zbliża się wielkimi krokami. Schudłam, więc znów wymiana ubrań, ale już skompletowałam co potrzeba i nawet spakowałam. w te upalne dni i tak siedzi sie w domu, to jest czas na wszystko.
Mieszkanie posprzatane, roślinki zadbane, kilka nowych przybyło, ale i tak mocno się powstrzymywalam!
Na pocieszkę pochorobową kupiłam cudną hoyę, mam nadzieję, że kiedyś zakwitnie, ma mieć bordowe kwiatuszki.
sierpień, że jest ok, w porownaniu do poprzedniego, no i bum, dosłownie, bo solidnie zemdlałam, J. wezwał pogotowie.
No, wirusisko dopadło, jak się później okazało nie tylko mnie, ale znaczną część biesiadników urodzinowych. Powoli do przodu, im już lepiej, ja z córką kol.W, jesteśmy jeszcze osłabione.
Po wizycie pogotowia udałam sie do przychodni, lekarka wypisała skierowania, więc zrobiłam kompleksowe badania, uaktualniłam medykamenta, oraz mam jeszcze do zrobienia usg j.brzusznej na poniedziałek.
No i tak to. Żegnaj sierpniu!
Na pocieszenie najstarsza sansewiewria wypuściła dwa pędy kwiatowe!
to jest duże, łagodne, grzeczne dziecko. Chociaż już ma 7 lat. Dotykanie, czesanie, pielegnacja, tylko na jego zasadach. Trzeba robić to sposobem. Pieścioch, lubi leżeć, spać na moich kolanach, wtulać się pyszczkiem, udeptywać, sypia czasem przy mnie, na mnie w łóżku. Lubi polegiwać gdzie się da i akurat mu się wymyśli.
Lubi bawić się plastikowymi rurkami do napoi, czasami bawi się sam, jeśli chce by się z nim bawić, przynosi zabawkę do łóżka, lub pokoju. Aportować już mu się nie chce. Podaje łapkę, jak sie go poprosi i poda chrupka😀
Lubi pić wodę, czasem wrzuca do miski z wodą zabawkę, przed piciem grzebie łapką. Jedzenie też lubi łowić z miseczki.
Totalne lenistwo, kiedy pije lub je na leżąco, ot tak troszeczkę, dla zabawy.
Nie lubi zmian jedzenia, żadne smaczki, itp. ani ludzkie jedzenie go nie interesują. Rośliny również.
Lubi owies i trawę.