niedziela, 22 września 2024

Ładnie

 dziś, słonecznie, 20 st. nad morzem.

Najpierw zaliczyliśmy pchli targ, niczego nie kupiliśmy, ale kiedy wracaliśmy do auta, zauważyłam kartony z rzeczami, które ktoś wystawił , no i przygarnęliśmy parę rzeczy. Doniczkę, osłonki,  ramkę na obrazek , wieszaczki .  Tu to normalne, masz coś co ci niepotrzebne, wystawiasz przed dom, piszesz kartkę, że do oddania  i już. Jeśli za jakiś czas nikt nie weźmie, to wyrzucasz.

Nad morzem, jak to nad morzem. Znane ścieżki,  tym razem bliżej nam było do Laboe.








sobota, 21 września 2024

Nie chce

 mi się pisać. Bo o czym, dni tu mjają w miarę spokojnie. Co jest do robienia to się robi,  od wtorku ma popadać, to i dobrze, bo już sucho.  Sporo roślin  dostaje szarego nalotu,  jest co  wycinać i przycinać.

Dzwoni rodzina, znajomi, opowiadam to co wiem,  jakie u nas szkody, i że my bezpieczni. Rozmawiam z sąsiadami, znajomymi, w niczym nie mogę pomóc, co mnie uwiera. No ale trudno, jest,  jak jest. Trzeba też zdalnie pozałatwiać nasze sprawy.

Tęskniłam za morzem, może jutro pojedziemy, póki ładna pogoda.



niedziela, 15 września 2024

poniedziałek, 9 września 2024

Już

 jesteśmy na północnej wsi.  Obecnie 17 st.  

 Rozpadało się na noc i padało cały czas, do południa, nawet to dobrze, bo J. ciagle nie do końca zdrowy, to bezkarnie poleguje.

Poszłam na podwórko trochę posprzątać. Liści sporo, wypieliłam skalniak. Z ziarenek, którymi karmiłam ptaki  wyrosła trawa i sloneczniczki. Jeden pięknie zakwitł.




 Jedno hebe pięknie się rozrasta, inne słabiej, ale też rosną. Skalniaki w doniczkach tak sobie,owszem rosną, ale bez dużych przyrostów, może trzeba im ziemię zmienić.

Kwitnie jasnota, werbena patagońska i dzwonek zdaje się dalmatyński, uwielbiam, jest przepiekny, muszę rozmnożyć . Zapomniałam wziąć czastkę,  jadąc do PL.  

Jeszcze inne rabatki czekają na wypielenie i poprzycinanie. 

Jest tez zmiana na podwórku.

Dawne miejsce na grilla, którego nikt nie używał od lat, zarośnięte i otoczone krzewami,   stało się przedłużeniem parkingu. Ładne krzewy rosły, berberysy, trzmieliny,  śnieguliczki, i  takie co pieknie kwitna na biało, zapomniałam nazwy,  no ale cóż, już ich nie ma, za to mniej mam do przycinania. 



Po za tym podwórko częściowo  nadal jest placem budowy. Dużo jest jeszcze do zrobienia. Będą 4 mieszkania do wynajęcia, dwa gotowe, przy dwóch  jeszcze trwają prace. Teren  przy nich  musi też być uporzadkowany,  ale daleka droga do tego, żeby było ładnie. Ciekawe czy kiedyś będzie, bo długo to już trwa.

Zjadłam obiad, odpocznę i jeszcze wyjdę, mam  jeszcze dwie taczki lisci  do wywiezienia, i może zrobię porządek na skwerku pod gruszą.



środa, 4 września 2024

Zrobiliśmy

 rekonesans po sklepach z asortymentem łazienkowym. Głównie interesowały nas płytki i panele winylowe.  Doszliśmy do wniosku, że nie ma tego co potrzebujemy, kolorystycznie i ogólnie, za małe, za duże, nie taki odcień.  Uuuuu, łazienka to będzie/ jest,  wyzwanie.

 Jeszcze pogodzić potrzeby z możliwościami, oraz gustem,  nie chcemy wydać fortuny na ten remont, ale po cenach widzimy, że lekko nie będzie. 

Chodzimy koło tematu  jak pies koło jeża, ale trzeba będzie niebawem podjąć jakieś decyzje. Może byśmy zimą,  lub na wiosnę powoli, etapami, ruszyli z robotą.

 Póki co, koniec urlopowania zbliża się wielkimi krokami. Schudłam, więc znów wymiana ubrań, ale już skompletowałam co potrzeba i nawet spakowałam. w te upalne dni i tak siedzi sie w domu, to jest czas na wszystko.

Mieszkanie posprzatane, roślinki zadbane, kilka nowych przybyło, ale i tak mocno się powstrzymywalam! 

Na pocieszkę pochorobową kupiłam cudną hoyę, mam nadzieję, że kiedyś zakwitnie, ma mieć bordowe kwiatuszki.