niedziela, 31 marca 2019

Przeleciał

marzec, zaczęły kwitnąc forsycje,  zdarzyło się kilka ciepłych , słonecznych dni.
Ciekawe co kwiecień przyniesie, chyba będzie cieplej, przydałoby się  wioskowy ogródek ogarnąć.
Na każdym froncie tyle do zrobienia ! Musimy  też pojechać do Bytomia, ugryźć jakoś temat sprzedaży i mieszkania, i auta. Kwietnia braknie.
  Ale tak po za wszystkim , to  czekam na  J i Robinka, i na  przedświąteczny przyjazd Młodszej, nawet już posprzątałam  pokój balkonowy :)
Wyciągnęłam  nawet  kilka wielkanocnych ozdóbek,
a w  jakimś chwilowym  zamroczeniu, nabyłam styropianowe jajo i postanowiłam wykorzystać resztki  szydełkowych  kwiatków:)



wtorek, 26 marca 2019

Kupilam

takie cudo ułatwiające lepienie pierogów. Zobaczymy jak mi pójdzie  lepienie, ponoć szybciorem się robi, bo rozwałkowuje ciasto,  nakłada kupkami farsz , przykrywa się tym samym kawałkiem ciasta, tak by pokryć  ten kawałek z farszem   i wykrawa ciach,ciach  lejkiem . Zwanym fachowo pierogownicą:)


                                          






sobota, 23 marca 2019

+20?

Nachodziłam się, aż się zmęczyłam. Jak wyszłam o 11 tak wróciłam po14. Piękny dzień, trochę wiatr, ale słonce i błękit nieba , ani jednej chmurki. Dotarłam na giełdę, ale tam już się zwijali, tak wiec niewiele pooglądałam.To nie wiem, może trzeba być tam tak przynajmniej o 10-11,a ja byłam koło 13, bo zaszłam po okulary(zapomniałam zabrać z domu) i spotkałam koleżankę i wiadomo, trochę pogadałyśmy.
Wróciłam, odsapnęłam, zjadłam obiad , umyłam balkon, ku radości Rysiulka, bo mógł mi  towarzyszyć, ależ go nosiło, tam i z powrotem, tam i z powrotem i miauuuu,jeszcze raz bym chciaaałłłł,  kiedy już zamknęłam drzwi, no to jeszcze trochę z nim postałam, zadowolony posiedział  chwilę i w końcu mu się znudziło, teraz smacznie śpi :)
Teraz mogę leniuchować.


piątek, 22 marca 2019

Jedne

drzwi prawie już  oczyszczone z farby. Resztę dokończę,kiedy przyjedzie J i zdejmie drzwi,bedzie łatwiej . Teraz wezmę się za następne.






Jutro ma być też ładny dzień, więc mam zamiar wybrać się na dłuższy spacer. Dotlenić się, a może i na giełdę zajrzę.
.....
W zeszłym tygodniu odwiedziłam ciotkę i niestety, stało się,  we wtorek musiała uśpić Burasię, tą koteczkę z mojego podwórka,  3 lata mieszkała u ciotki?  Po usunieciu listwy mlecznej koteczka ledwo się pozbierała, a po kilku miesiącach wznowa, biedna kiciunia, rak już był tak rozsiany, że nie było już sensu operować:( 
Ciotce została już tylko Mrusia, oby była zdrowa jak najdłużej.
O młodej ( wnuczce) nie rozmawiamy. Ja nie dopytuję a ciotka nie wyrywa się z wiadomościami . Pewnie  je dostaje odpowiednio przefiltrowane, bo zawsze tak było,  młoda mówi , co uważa za stosowne i  trochę koloruje lub naciąga rzeczywistość na swoją korzyść. 
 Dziewczyna mieszka z chłopakiem , jego ojcem z konkubiną . Co tu dużo mówić, patologia, no ale młoda taka jest, odpowiada jej  takie środowisko, co więcej postanowiła już założyć własną rodzinę, i oczywiście jest już w 2 m-cu ciąży, a skoro tak, to rodzice chłopaka (matka z innym partnerem  mieszka w Anglii) kazali im wziąć ślub.  Tak wiec w czerwcu  ślub. Wszystkim tym chwali się mojej Starszej i poprosiła ją o zrobienie makijażu na tę uroczystość.
Jeszcze nadzieja w tym, że może wyjadą do tej Anglii, tam może się jakoś ogarną, bo jeśli zostaną tutaj, to 500+ , i aż nie chcę myśleć  jak ich życie, i tego biednego dziecka, będzie wyglądać.
Ech. Jak historia lubi się powtarzać. Cóż nie mam na to wpływu, nie angażuję się,bo to nie ma najmniejszego sensu. Tyle korowodów było,tyle możliwości do zmiany, obie z tego zrezygnowały, wiec  ich życie , ich sprawa jak to dalej będzie, ale przykro.
.....
No i tak to, co tu jeszcze, zarejestrowałam się na poniedziałek na dopplera żył kończyn dolnych. Jak zwykle mam pietra co tam  wyczytam w opisie, czy te moje nogi względnie ok, czy niezbyt, ojojoj.  Póki co za wiele o tym nie myślę, ale pewnie w poniedziałek trochę będę zestresowana.
W kwietniu  mam już umówioną wizytę do endokrynologa,  tylko badania jeszcze  zrobić przed wizytą, zatem do rodzinnego jeszcze. Do mojej okulistki  się nie załapałam, a innego okulisty jeszcze nie namierzyłam, zajmę się tym po niedzieli.

 Starsza na święta jedzie w trasę zdjęciową, natomiast Młodsza przyjedzie  tu ze swoim D ,  jak ja się już stęskniłam! I ona zresztą też:)   J. się pojawi w pierwszym tygodniu kwietnia  na miesiąc. No i zobaczy się jak to nam się poukłada, i czy  zostanę jeszcze w domu.




wtorek, 19 marca 2019

Od

świtu  słońce świeciło, ale juz chmurzyska ciemne i chyba  jednak popada zgodnie z prognozą, krupy śnieżne maja być. No to zobaczymy. Wczoraj wyleciałam  na szybki spacer, zimnawo  było, ale ładnie. To jeszcze kilka zdjęć  z okolic dworca.