czwartek, 19 marca 2020

A dzisiaj tak

Ciepły, ładny dzień, ptaszki świergolą, roślinność czeka na deszcz i wtedy jak buchnie! Będzie cudnie. Jutro pierwszy dzień wiosny.

niedziela, 15 marca 2020

Pięknie

słońce świeci, ale jest -4 st. Późno zasnęłam, więc poranne polegiwanie trwa, ale już chce mi się kawy, trzeba wstać i coś tam zacząć działać, pogadać z Młodszą,wywietrzyć mieszkanie, zrobić pranie,przelew...ale tak fajnie się leży w dobrym towarzystwie😀

sobota, 14 marca 2020

Trzeba

byłoby zapisać ku pamięci co nieco, z tego co się ostatnio dzieje. Życie wykręciło poczwórnego teoloopa, ślisko nam pod stopami i pewnie długo będziemy leczyć siniaki, i rany. Jest do dupy,a to jeszcze nie koniec. Ciekawe czasy zaiste. Zatem ku potomności i własnej pamieci zanotowuję, że pieprzony koronawirus i wprowadzony stan epidemiczny bardzo namieszał. Młodsza pracuje jako tako, bo pracy malutko, pocieszeniem jestto, że zdalnie. Starszej bardzo pokrzyżowały się plany, bo projekt nad którym pracowała raczej na 90% weźmie w łeb, niezięć nie wie co z pracą,czy urlop czy zapiernicz za pięciu, niby w poniedzialek ma jechac do pracy, pewnie wtedy czegos wiecej sie dowie, ale jak ze wszystkim teraz, sytuacja jest dynamiczna. Kiedy przyjedzie J.jeszcze nie wiem, dużo zależy od sytuacji, od tego czy po 10 dniach przedłużą obostrzenia. 14 dniowa kwarantanna uziemiłaby nas oboje,i ani remont ani kukuryku. Wiem, że nic nie wiem.Niepewność i obawy co też jeszcze się może dziać jest mocno dołująca i denerwująca. No to filmy, rozmowy przez komunikatory, telefony,trochę odcinania sie od rzeczywistości , żeby nie ulec panice. Wdech, wydech, nie dajmy się.

sobota, 7 marca 2020

Kurczy

mi się czas, bo już za chwilę polowa marca, już, już zanim się oglądnę, koniec marca, a to już będzie czas na przyjazd J., i rewolucję kuchenną, a następnie wyjazd. Nie da się o tym nie myśleć,każdy rozmowę ze mną zaczyna od pytań w tym temacie, więc mój organizm reaguje ogólnym nic niechceniem, siedzę w domu i chłonę spokój. Pogoda nie zachęca do wychodzenia, ale jak już wyjdę to idę, przed siebie, byle iść, rozruszać się, zauważyć, że wiosna coraz bardziej pojawia się w zielonych pąkach. No ale najpierw muszę wypędzić się z domu, co nie zawsze mi się udaje. Może jutro, tak, jutro to już na pewno, dzisiaj sprzątanie,gotowanie, i popaduje deszcz. To jeszcze kilka zdjęć z zeszłego tygodnia.