piątek, 27 stycznia 2023

Daleki

 koniec remontu,  szkoda, ale nic na to się nie poradzi, było to wiadome od początku. Tak zwane najgorsze zrobione, chociaż czy ja wiem, zawsze wyskakuje jakiś problem po drodze, wszystko sie przeciąga, w pewnym momencie ma się dość, bo się jest zmęczonym. No ale, nie ma co narzekać,  udało się dużo zrobić.

Czeka mnie  dokładne sprzątanie. Ręce mi już znów wysiadły od tej roboty, więc porzadkować będę powoli.




..

No i tak to. Może jutro już bedzie można sciągnąć folię i posprzatać.

środa, 18 stycznia 2023

Kolejny

 pracowity tydzień się zaczął.

Podłoga gotowa. Zafugowana,wyczyszczona i umyta. Brudna robota, J .wziąl na siebie ta najbrudniejszą,  ja  tylko scierałam  na sucho i myłam na końcu. 




Na ostatnim zdjęciu już po robocie, a  rygips kupiony do pocięcia, i położenia na te dziury w suficie. 

Jutro kolejny etap, czyli usuwanie tapety ze ścian. 

 ....

Sciany baaaardzo, baaaardzo  dawno temu,  były granatowe😯







niedziela, 8 stycznia 2023

Dzisiaj

byliśmy tu:






























Wczoraj

 spaceru nie było, chociaż, pogoda lepsza,no ale nie było casuuu😉 Trzeba było polecieć na zakupy,,J.do LM, ja na miasto po spożywcze i  rzucić okiem  do ciuchlandów. Kupiłam sweter i dwie pary leginsów, bo wydarłam  już wszystkie. 

 Później gotowanie obiadu, pieczenie szarlotki, która niestetyż nie powala, bo nie chciało mi się  dusić jabłek,wiec dałam pokrojone surowe na surowy spód , przeciez  nie raz takiw pieklam. Ciasto kruche niby ,z mielonych migdałów,  no i jakieś to wyszło takie rozlatujace się, bo jabłka sie nie rozwalily, tylko w kawalkach zostały, sok z jablek puscił ,ciasto  żadna rewelacja. Wina jablek też, bo to nie były renety, a jak wiadomo, z renet szarlotka najlepsza.  Wzdech, no zje sie, ale ... nie o take szarlotke mie chodziło!

 W przedpokoju podłoga zagruntowana pod położenie płytek. 

Mozliwe,że jutro J. zacznie kłaść plytki, oj to dopiero bedzie glosno i brudni, bo trzeba przecież docinać.

Dzisiaj, zaraz  jedziemy ogladnąć szafę, i od razu do lasu. Chociaz akurarnie wichur nieco,  znów nie wiadomo jak sie ubrać, zeby nie zmarznąć ani , żeby nie było za gorąco. Mój odwieczny problem. No nic, zbieram się. Może będą zdjęcia.