niedziela, 24 listopada 2019

Było

 wietrznie,zimno, ale  cudnie.







Pojedliśmy dzikiej róży, jeszcze rośnie  głóg i rokitnik, ale nie probowałam.
Zaszliśmy też do knajpki na kawę i skusiliśmy się na frytki, ryba niestety to filety  mintaja w panierce, więc nie ma sensu przeplacać. Kawa bdb. , frytki też, szczególnie, że jada się je od wielkiego dzwonu.
Niedziela relaksująca, a co tam od jutra to się okaże. Nie myślę o tym, szkoda psuć miłego dnia.



Pobudka



Zdjecie z łóżka , na to klaustrofobiczne mieszkanko. Pierwsze zdjęcie to pokój/ kuchnia, drugie rownież,  z widokiem na drzwi do przedpokoiku i lazienki z wc.
Ponurość za oknem, ale pojedziemy do Kiel pokrecic sie na flohmarkcie i moze po porcie.


piątek, 22 listopada 2019

No dobrze,

koniec rozkminy i narzekania, trzeba wziąć się z życiem za bary.
Jakoś zwalczyć strach i nie dać się.
Dzięki  za wszystko!


Wrzuciłam

do torby pare ciuchów, kosmetyków, leki i kilka innych potrzebnych rzeczy, spisałam płatności na grudzień, jeszcze tylko spakować rzeczy  kotów i torbę J. ale to też chwila i gotowe.
Nagadałam się telefonicznie z kol.G., zrobiłam pranie, jeszcze tylko do weta po zylkene.Podam dzis do kolacji i jutro do śniadania , zawsze to trochę koteczkom złagodzi stres w podróży, i oby tylko spokojnie przespały drogę.
Sobie wzięłabym tabletkę na cały miesiac, taką co działałaby jak czapka niewidka, nie ma mnie, niech nikt mnie do niczego nie zmusza, dajcie mi żyć.
No ale nie ma takiej tabletki.