sobota, 11 lipca 2020

Klamociarnia





To tylko przy wejsciu zrobilam zdjęcie, pózniej juz sie zatraciłam w oglądaniu,  a jest to duuuża , podzielona na kilka mniejszych przestrzen, podzielona   jak to w magszynie czy stodole  . Jest też osobne dodstkowo miejsce gdzie rzeczy stoja w pudlach , i jedno gdzie sa same meble.  Jest też toaleta,  czyściutka, pachnąca, środki czystości, pachnidła, ręczniki takie, śmakie , no pełna kultura. 
W takim miejscu czas mija błyskawicznie, ledwie wejdziesz a wychodzisz , patrzysz na zegarek a tu juz np.3 godziny minęły:))




środa, 8 lipca 2020

Nie padało

i nie pada, wow.
Rano 10 st. Ale wyszlo słonko i bylo w sam raz. Kolejne przycinanie zakończone, och jak mam dość już  tego cięcia.
 Odliczam dni do wyjazdu, mam nadzieje, że w piątek  szefowa niewyskoczy z jakimś pomysłem od czapy, a jutro sprzątaczka pomyje okna.  Podejrzana cisza z tym myciem okien i wintergarten , więc jest obawa, że wtem się ocknie i na ostatnią chwilę zechce by myć i np.w sobote jeszcze pracować.
No nic, się okaże, jutro jeszcze do jej siostry na koszenie i pielenie. Ma nie padać.
 Dziś pracowalismy  tylko do 14 ,więc był czas  na małą regenerację, nawet się zdrzemnęliśmy po powrocie, no i dobrze, bo dziś już od 6 nie śpię.
...
Starsza raportuje co tam z tą elewacją, no i niestety a moze i stety,  balkon nie ruszony, ale juz na bialo pomalowane ozdoby i dookoła okien i drzwi balkonowych,  to i pewnie całość ścian pomalowana , tylko tak ciulowo, ze nie widać na zdjęciu. Ocipieli, do zalozenia parapety itp.ozdobne elementy, brama tez nie ruszona.
No partacze i co tu duzo gadać.
Będzie awantura i poprawki. No ale moze przynajmniej jakos balkonu przypilnujemy o ile sie da, bo wiadomo przytakują  a robią swoje.

No i tak to , koszenie łąk mamy na glowie,  a tak to  będziemy się opierdzielać, tzn.odpoczywać. Żeby tylko upałów nie było!










niedziela, 5 lipca 2020

Leje i wieje,

zatem z krzesła na łóżko z łóżka na krzesło, taka niedziela. Nadrabiam kolejny serial Karppi, bo juz nie pamietam czy ogladałam.
Wczoraj w klamociarni wynalazłam osłonki na doniczki,pasujące do talerzy z ziołami , ktore kiedys kupiłam, tzn.pasujące wzorem, bo kształtem nie, ale i tak się cieszę.


Wyszukałam też osłonkę na kwiatka dla szefowej, zawsze kłopot w czym jej dać kwiaty, bo kupujemy doniczkowy, a ona nie lubi oslonek nowych ze sklepu, więc ta powinna jej się spodobać.


Jeszcze sobie kolejną filiżankę do kawki, oczywiście do niej spodka już nie znalazłam, no trudno.



No i takie to miłe dla oka łowy były ,  ogladanie i grzebanie w rupieciach mnie odpręża:)


sobota, 4 lipca 2020

Zimno!

18 st.w porywach, pochmurno, wieje wiatr , ale nie pada.
Przyszły tydzień szykuje się zapracowany, wszak urodziny szefowej coraz bliżej.
Zrelaksować się ciężko siedząc w domu, mój próg cierpliwości już mocno nadwyrężony, jak się nie rozpada to spacer wskazany jak nie , to tylko drobne zakupy i do klamociarni .
Wczoraj po pracy pojechaliśmy na plantację. Okazało się , że można też zbierać czereśnie.
Tak to wygląda, drzewa są osłonięte tunelami z agrowłókniny.





Z miejsca gdzie rosną truskawki można też zobaczyć przepływające przez kanał statki, akurat się trafił taki ładny długaśny. Fajnie to wygląda.


No a to już nasze zbiory.

 

Jednak się rozpadało.
.....

J. uważa , że po 15 tym lipca wracamy do domu, ano się okaże czy się uda. Nie cieszę się na zapas.
Remont elewacji oczywiście jeszcze nie skończony , a gdzie jeszcze poprawki, tak więc zgodnie z przewidywaniami, wlecze się i nawet jak skończą to będzie to na odwal się.
No i tak to, ale przecież najważniejsze , że wracam, a tam, tadam, nowa ładniutka kuchnia, do której jeszcze się nie przyzwyczaiłam :)