Sobota do poludnia jako tako,chociaż strachy wysuwały łby z szafy i męczyły. Rozmowa z J. dolała oliwy do ognia i przypieczętowała całość.
W niedzielę zebrałam się do kupy i wyszłam z domu na pół dnia, trochę pomogło, również dzięki towarzystwu kol.R i D.
Sen miałam dosłownie gówniany , bo przyśnił mi się zatkany kibel:) Koleżusie od razu złapały za sennik, ale nic nie znalazły, więc wydumały ,że to na pewno na przypływ gotówki. Owszem, wpłynęła na konto kaska, wiec sen sie sprawdził, ale....ale, wczoraj dzwoni kol.R, że pod domem D, do ktorej się wczoraj wybrała znalazła stówkę! Nooo, że, taką moc ma mój sen, to sie nikt nie spodziewał, zatem mam prikaz, żeby śnić w tym temacie częściej:))))) O mamuniu, jakżeś my się uchachały, do łez.
Kochane wariatki.
...
Dzisiaj siedze w domu, bo ma przyjść Starsza na zupę dyniową, a za ok 2 godziny przyjdzie pan od anteny zbiorczej, już uprzedził, więc muszę być w domu.
Pojawili się nareszcie pracownicy od remontu elewacji, rozkładają rusztowanie.
....
wtorek, 22 października 2019
piątek, 18 października 2019
czwartek, 17 października 2019
Środa i czwartek
Wczoraj wpadli z informacją, że od poniedziałku zaczynają remont elewacji od strony podwórka.
Dzisiaj przyszli panowie od anteny zbiorczej , kują i wiercą na kl.schodowej, w poniedziałek dopiero w mieszkaniach. U nas to mają grunt gotowy, bo J. sam wywiercił dziurę w stosownym miejscu.
Wyczekalam się wczoraj w kolejce do lekarki dwie i pół godziny, nie ma istotnych zmian, wiec za pół roku do kontroli a za rok kolejne usg.
J.ma brać tabletkę, ktorą odstawił, bo to może być przyczyną pojawienia się arytmii, za tydzień kontrolne ekg . Echo serca jak na jego stan jest ok, nic sie nie pogorszyło, wysiłkowa też ok.
Czyli ogólnie nienajgorzej i tego się trzymajmy.
Starsza ma chwilę na spotykanie sie ze mną, wiec korzystam. Wczoraj poszłyśmy na tajską zupę, smaczniutka , miseczka za dychę, więc ok, a byłam wygłodniała po tej nasiadówce w przychodni jak wilk, potem jeszcze wpadłam do niej , bo zapraszała, a nie jestem za częstym gościem w ich mieszkaniu.
Dziś idziemy do ciuchlandu i ogólnie połazikujemy po parku czy nad rzeką, czyli okrężną drogą do domu.
Pogoda cudna.
Dzisiaj przyszli panowie od anteny zbiorczej , kują i wiercą na kl.schodowej, w poniedziałek dopiero w mieszkaniach. U nas to mają grunt gotowy, bo J. sam wywiercił dziurę w stosownym miejscu.
Wyczekalam się wczoraj w kolejce do lekarki dwie i pół godziny, nie ma istotnych zmian, wiec za pół roku do kontroli a za rok kolejne usg.
J.ma brać tabletkę, ktorą odstawił, bo to może być przyczyną pojawienia się arytmii, za tydzień kontrolne ekg . Echo serca jak na jego stan jest ok, nic sie nie pogorszyło, wysiłkowa też ok.
Czyli ogólnie nienajgorzej i tego się trzymajmy.
Starsza ma chwilę na spotykanie sie ze mną, wiec korzystam. Wczoraj poszłyśmy na tajską zupę, smaczniutka , miseczka za dychę, więc ok, a byłam wygłodniała po tej nasiadówce w przychodni jak wilk, potem jeszcze wpadłam do niej , bo zapraszała, a nie jestem za częstym gościem w ich mieszkaniu.
Dziś idziemy do ciuchlandu i ogólnie połazikujemy po parku czy nad rzeką, czyli okrężną drogą do domu.
Pogoda cudna.
poniedziałek, 14 października 2019
Pilnuję
kotów, które wyprosiły poranne balkonowanie, ciepło jest , więc ok, w tym czasie wypiję kawę i napiszę tu tradycyjne ku pamięci.
Obudziliśmy się w tym samym koszmarku w którym zasnęliśmy, omamione mamoną pincetplusy i mohery gromadnie ruszyły do urn, że też im laczki ze stóp nie pospadały:(
Już połowa października, martwię się znów zdrowiem J., w końcu dopiero jutro idzie do kardiologa, a myślałam , że już dzisiaj będzie co nieco się wyjaśni. Dziś ekg było lepsze, no ale trzeba szukać przyczyny arytmii.
Ja z kolei z plikiem badań i zaleceniami od kardiologa, idę w czwartek do endokrynolog, no i teraz to już powinna zrobić usg tarczycy, rok minął dawno.
Tak wiec stresujący tydzień , za to pogoda marzenie.
Błękit nieba , kolorowe drzewa, motyle, kwiatki,
Tylko słodka beztrosko, gdzie się podziałaś?
Po za porządkowaniem rzeczy nic większego w domu nie robię a mimo to różne boleści się odzywają. A to ten mięsień kciuka, jak tylko coś więcej porobię, a to kręgosłup w odcinku lędźwiowym daje popalić, no ale jak pomyślę, że miałabym jeszcze z tym latać po lekarzach, to słabo mi się robi i odrzucam ten pomysł.
Z tyłu głowy brzęczy myśl, że mogłabym powolutku opalać drugie drzwi w pokoju remontowym.Bo jak to, mam czas, mogłabym....
Tylko z jednej strony i połówka, nie ma futryny, oj, bardzo, bardzo kusi, więc pewnie to zrobię.
Wnuczka ciotki lada moment urodzi, zaproponowałam jej szafę, bo urządzają się w swoim mieszkaniu i w sam raz do przedpokoju przydałaby im się taka. Powiedziała, że chce, ale jak na razie nikt po nią się nie pojawił.
Za to miałam okazję znów przeglądnąć zawartość półek i wieszaków, i zweryfikować co zatrzymać, a czego się pozbyć.
Pokój remontowy posprzątałam, poukładałam narzędzia, i teraz koty mogą tu bezpiecznie szaleć:)
Zauważyłam, że kiedy wszystkie drzwi są otwarte, to nie interesują się salonem, dopiero jak zamknę, to zdarzają się pretensje głośnym miauuuu, i Rysiowe skoki na klamkę. Taki z niego zwolennik otwartych przestrzeni. Robiś na tym korzysta, i chętnie śpi na fotelu, albo na dywanie.
Bywa, że kotów nie widzę pół dnia, bo każde z nas jest w innym pomieszczeniu, takie luksusy:)
Bytomska Ninka wylądowała w szpitalu, było bardzo kiepsko, ale na szczęście już jest dobrze, wróciła do domu i czeka ją rehabilitacja, ale kiedy na nią wyjedzie to jeszcze nie wiadomo. Chciałabym pojechać tam na np.2 dni, ale musi się to zgrać z wolnym Starszej, żeby zaopiekowała się kotami, więc na razie jestem uziemiona.
Mieszkanie tamtej chętnej się niby podobało, ale cena już nie, nie zadzwoniła żeby negocjować, wiec uważam temat za zamknięty, ale podobno nic innego nie kupiła i gdybym się pojawiła to porozmawiałaby . Doprawdy zadziwiają mnie takie sytuacje.
Ciotka wyczuła , że planuję porządki na cmentarzu, pozwoliłam jej tylko przyjść z płynem nabłyszczającym, nie lubię jak mi stoi za plecami i po kilka razy mówi to samo. Było trochę do zrobienia, bo zielsko potraktowane jakimś środkiem chwastobójczym nie poskutkowało, więc trochę gimnastyki miałam, pielenie, mycie, bieganie po wodę, i takie tam, a na koniec towarzystwo cioteczki, zeszło mi z 5 godzin, ale mam już z głowy. Ale..żwirek!
Żwirku nie mam jak załatwić, bo jak go ze żwirowni przywieźć i rozmieścić przy kilku grobach. Myślę, myślę i na razie nic nie wymyśliłam.
Podsunęłam ciotce pomysł, że może kupię korę, też zabezpieczy przed chodzeniem po gołej ziemi, miała to przemyśleć. To mogę zrobić raz dwa, oby się zdecydowała.
Wczoraj miło minął mi dzień, wyszłam z domu w południe, później dołączyła do mnie kol R , która zaplanowała już cichaczem wizytkę u kol.D. Kol D ugościła nas obiadem i było bardzo przyjemnie. Miałam okazję oglądnąć nowe mieszkanie, które kupiła zagraniczna córka i D.w nim mieszka. Ładne, z cudnym balkonikiem, w całkiem spoko miejscu, centrum, a jednak zacisznie.
No i to już koniec na dziś, odkurzacz czeka, koty już śpią, i wtem już prawie 14!
...
Cisza w sprawie reklamacji okna, a remontu elewacji jak nie było, tak nie ma.
Koszy na segregowane śmieci również nie ma, ponoć to problem w całym mieście, nie wiedzą jak sprawę rozwiązać, kiedy nie całe wspólnoty chcą segregować, tylko część lokatorów.
Obudziliśmy się w tym samym koszmarku w którym zasnęliśmy, omamione mamoną pincetplusy i mohery gromadnie ruszyły do urn, że też im laczki ze stóp nie pospadały:(
Już połowa października, martwię się znów zdrowiem J., w końcu dopiero jutro idzie do kardiologa, a myślałam , że już dzisiaj będzie co nieco się wyjaśni. Dziś ekg było lepsze, no ale trzeba szukać przyczyny arytmii.
Ja z kolei z plikiem badań i zaleceniami od kardiologa, idę w czwartek do endokrynolog, no i teraz to już powinna zrobić usg tarczycy, rok minął dawno.
Tak wiec stresujący tydzień , za to pogoda marzenie.
Błękit nieba , kolorowe drzewa, motyle, kwiatki,
Tylko słodka beztrosko, gdzie się podziałaś?
Po za porządkowaniem rzeczy nic większego w domu nie robię a mimo to różne boleści się odzywają. A to ten mięsień kciuka, jak tylko coś więcej porobię, a to kręgosłup w odcinku lędźwiowym daje popalić, no ale jak pomyślę, że miałabym jeszcze z tym latać po lekarzach, to słabo mi się robi i odrzucam ten pomysł.
Z tyłu głowy brzęczy myśl, że mogłabym powolutku opalać drugie drzwi w pokoju remontowym.Bo jak to, mam czas, mogłabym....
Tylko z jednej strony i połówka, nie ma futryny, oj, bardzo, bardzo kusi, więc pewnie to zrobię.
Wnuczka ciotki lada moment urodzi, zaproponowałam jej szafę, bo urządzają się w swoim mieszkaniu i w sam raz do przedpokoju przydałaby im się taka. Powiedziała, że chce, ale jak na razie nikt po nią się nie pojawił.
Za to miałam okazję znów przeglądnąć zawartość półek i wieszaków, i zweryfikować co zatrzymać, a czego się pozbyć.
Pokój remontowy posprzątałam, poukładałam narzędzia, i teraz koty mogą tu bezpiecznie szaleć:)
Zauważyłam, że kiedy wszystkie drzwi są otwarte, to nie interesują się salonem, dopiero jak zamknę, to zdarzają się pretensje głośnym miauuuu, i Rysiowe skoki na klamkę. Taki z niego zwolennik otwartych przestrzeni. Robiś na tym korzysta, i chętnie śpi na fotelu, albo na dywanie.
Bywa, że kotów nie widzę pół dnia, bo każde z nas jest w innym pomieszczeniu, takie luksusy:)
Bytomska Ninka wylądowała w szpitalu, było bardzo kiepsko, ale na szczęście już jest dobrze, wróciła do domu i czeka ją rehabilitacja, ale kiedy na nią wyjedzie to jeszcze nie wiadomo. Chciałabym pojechać tam na np.2 dni, ale musi się to zgrać z wolnym Starszej, żeby zaopiekowała się kotami, więc na razie jestem uziemiona.
Mieszkanie tamtej chętnej się niby podobało, ale cena już nie, nie zadzwoniła żeby negocjować, wiec uważam temat za zamknięty, ale podobno nic innego nie kupiła i gdybym się pojawiła to porozmawiałaby . Doprawdy zadziwiają mnie takie sytuacje.
Ciotka wyczuła , że planuję porządki na cmentarzu, pozwoliłam jej tylko przyjść z płynem nabłyszczającym, nie lubię jak mi stoi za plecami i po kilka razy mówi to samo. Było trochę do zrobienia, bo zielsko potraktowane jakimś środkiem chwastobójczym nie poskutkowało, więc trochę gimnastyki miałam, pielenie, mycie, bieganie po wodę, i takie tam, a na koniec towarzystwo cioteczki, zeszło mi z 5 godzin, ale mam już z głowy. Ale..żwirek!
Żwirku nie mam jak załatwić, bo jak go ze żwirowni przywieźć i rozmieścić przy kilku grobach. Myślę, myślę i na razie nic nie wymyśliłam.
Podsunęłam ciotce pomysł, że może kupię korę, też zabezpieczy przed chodzeniem po gołej ziemi, miała to przemyśleć. To mogę zrobić raz dwa, oby się zdecydowała.
Wczoraj miło minął mi dzień, wyszłam z domu w południe, później dołączyła do mnie kol R , która zaplanowała już cichaczem wizytkę u kol.D. Kol D ugościła nas obiadem i było bardzo przyjemnie. Miałam okazję oglądnąć nowe mieszkanie, które kupiła zagraniczna córka i D.w nim mieszka. Ładne, z cudnym balkonikiem, w całkiem spoko miejscu, centrum, a jednak zacisznie.
No i to już koniec na dziś, odkurzacz czeka, koty już śpią, i wtem już prawie 14!
...
Cisza w sprawie reklamacji okna, a remontu elewacji jak nie było, tak nie ma.
Koszy na segregowane śmieci również nie ma, ponoć to problem w całym mieście, nie wiedzą jak sprawę rozwiązać, kiedy nie całe wspólnoty chcą segregować, tylko część lokatorów.
sobota, 5 października 2019
Wprowadziłam
w czyn codzienne spacery, z każdego wracam mokra, bo aura nie rozpieszcza. Dlatego też i zdjęcia deszczowe
To kilka zielonych miejsc w mieście, między innymi odnowiony skwer, obsadzony miododajnymi roślinami, ale...przy głównej ulicy. Niestety chyba ktoś postawił na efekt , bo pomysł szczytny, tylko miejsce zupełnie do bani.
To kilka zielonych miejsc w mieście, między innymi odnowiony skwer, obsadzony miododajnymi roślinami, ale...przy głównej ulicy. Niestety chyba ktoś postawił na efekt , bo pomysł szczytny, tylko miejsce zupełnie do bani.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









































