środa, 27 listopada 2019

Jeszcze


bywa kolorowo, a nawet słodko




Ostrokrzew wiedzie prym



A to nie wiem  co za krzew, ale też ładnie się przebarwia


Dziś zdążyłam uporać się ze sprzątaniem liściorów , przy dużej pomocy J, który szybciej wrócił z pracy.
Ledwie skończyliśmy rozpadało sie na dobre.
Prognoza na przyszłe dni już bardziej zimowa,  bo po niedzieli na minusie, no ale w końcu to już grudzień będzie.
Szefowa uszykowała  jakieś rzeczy do szycia, jutro się dowiem co takiego.
Po za tym na razie zakres prac dotyczy porządkowania przed domem, co dalej nie wiem. Miało być malowanie holu, ale może sie rozmyślili.
Szef ma  za to plany , wymyślił ....kurnik , ale nie taki fajny, tylko jakies klatki, 50 kur,kurnik ma stanąć koło ogrodka kwietnego, i pod domkiem lokatora.
No odbija człowiekowi coraz bardziej,  przypuszczamy, że żona nic nie wie o jego planach,  chyba, że już nie ma sił na jego coraz glupsze pomysły.
No i takie buty, mam nadzieję, że nic z tego nie wyjdzie!


wtorek, 26 listopada 2019

Liściopad

straszliwy, z każdej strony atakują mnie ogromne ilości liści do zbierania. Rękawiczki co chwile mokre, zimno w ręce, fuj, okropność, ale dobrze, że jeszcze nie ma przymrozku.
Zrobiłam sobie przerwę śniadaniową, Kawa i herbata stygną w moment.
Brzydkość jesienna wyłazi tu  w każdym miejscu, ogrodnik jak zwykle robi niewiele, ale i szefostwo mowi, że to czy tamto to na wiosnę się robi.
No nie bardzo, niektóre krzewy, kwiaty przekwitle i zeschniete sie przycina, a dębowe liście nie nadają się na nawóz.No ale skoro nie chcą by zbierać z ogrodka kwietnego, to nie.
Będę cos tam powoli robić, i tak sporo jest do zrobienia, wiec bez pośpiechu poogarniam.
Pod drzewami leżą jabłka, też wypadałoby pozbierać.
J. pojechal na kontrol do diabetologa , ale niedlugo wroci.
Cóż, w mieszkaniu też zimno, więc dopijam kawe i idę się ruszać, liście czekają.








niedziela, 24 listopada 2019

Było

 wietrznie,zimno, ale  cudnie.







Pojedliśmy dzikiej róży, jeszcze rośnie  głóg i rokitnik, ale nie probowałam.
Zaszliśmy też do knajpki na kawę i skusiliśmy się na frytki, ryba niestety to filety  mintaja w panierce, więc nie ma sensu przeplacać. Kawa bdb. , frytki też, szczególnie, że jada się je od wielkiego dzwonu.
Niedziela relaksująca, a co tam od jutra to się okaże. Nie myślę o tym, szkoda psuć miłego dnia.



Pobudka



Zdjecie z łóżka , na to klaustrofobiczne mieszkanko. Pierwsze zdjęcie to pokój/ kuchnia, drugie rownież,  z widokiem na drzwi do przedpokoiku i lazienki z wc.
Ponurość za oknem, ale pojedziemy do Kiel pokrecic sie na flohmarkcie i moze po porcie.


piątek, 22 listopada 2019

No dobrze,

koniec rozkminy i narzekania, trzeba wziąć się z życiem za bary.
Jakoś zwalczyć strach i nie dać się.
Dzięki  za wszystko!