niedziela, 16 października 2022

Niedzielka


Rosenthalowy ptaszek  na wizytowki , niestety z ukruszonym dziubkiem , ale i tak mi wpadł w oko.

 


Węgierska kaczucha


Serduszko można zawiesić, bo ma wgłębienie z tyłu.


Listki  ze spaceru nad kanałem.




Sadziec konopiasty




Owoce trzmieliny zwyczajnej



Gajowiec  żółty




sobota, 15 października 2022

Taka

 byle jaka sobota.  

J był zajęty szykowaniem przyczepy, ja posprzatałam chodnik i  podwórko, co było pracą bez wiekszego sensu, bo za jakiś czas zerwał się wiatr i znów nawiało liści.   Grusza do połowy już bez liści, nawet już nie sprzątam z klombu, bo po co, zdobi się kompost.

Później nasmażyłam naleśników  z serem, no a później się wkurzyłam,( jakie te mencizny potrafią być głupie ),   w efekcie czego nie zostałam posiadaczką fajnych starych torebuś,  bo nie pojechaliśmy do klamociarni. Wrrrr.

Parę zdjęć z podwórka



Marcinki kwitną tylko w tym miejscu, bo pod gruszą wyschły, wiec je wycięłam. Odbiją za rok.


Skalniak pod domem . Zobaczymy jak przetrwa zimę. Najładniej rosną trawki,  kurdybanek i jasnota plamista. 


Jesień, jesień, a dlaczego tym ładnym listkom , co to je sprzatalam, nie zrobiłam zdjęć?😃

Pod wieczór sie rozpadało.  Koteczki  śpią, Robin podsiadł Rysia, ale Rysiu postanowił i tak spać obok mnie,( bo ja tu koło nich na łożku poleguję).

 No i tak to, po sobocie.




środa, 12 października 2022

Kaczucha

 z bliska, zdaje się indyjska, ale czy warta więcej niż parenaście euro  nie mam pojęcia,( a niechby była warta jakiś majontek, nie pogardzilabym😃),  ale ładna i będzie pasować do lampy naftowej z zielonym kloszem😃

Lampy naftowe to teraz kolejny, ale praktyczny konik J. No bo jak nie nie będzie prądu, to i trochę jasno,  a i cieplej od takiej lampy.




Co prawda na lampie jest konik , konika i owszem też w domu posiadam, ale czerwonego😃  
...
Co po za tym, że wycinam, zamiatam i zbieram żołędzie? 

W wolnej chwili trochę plotę, ten  hortensjowy już wysechł





Bluszczowe mają zdobić groby , a że  tu bluszczu po kokardę, więc jeszcze natnę i na rąby  u dziadków ułożę. Powtykam jakieś chryzantemy lub wrzosy i bedzie ładniutko. Wrzosy zamierzam tu kupić i może jeszcze jakieś kwiecie jesienno zimowe,  zobaczę co tam hurtownia oferuje.
Jedziemy z przyczepą jednak, bo J. chce zabrać zegar i witrynę, co to kiedys nabył od kogoś,  mają  stanąć w pałacowym. To może jeszcze tam  upcham pudło z kwiatami i bluszczem.
No i tak to, ostatni weekend przed nami, może jeszcze nad morze, jeśli będzie względna pogoda.

Póki co jeszcze kilka  pracowitych dni , a po takich dniach, to się nawet i morza odechciewa, jak gnatki obolałe.
....
Dodaję zdjęcia  bluszczu leżącego na skalniaku już chyba miesiac jak nie więcej.  Nieco się  listki przebarwiły ale nic nie uschnięte. Zawinęłam cienkie wianki , żeby chronić roślinki przed zimnem.





Tu chyba widać najbardziej.

 Z drobnych owocków róży, też sie trzyma nienajgorzej.




poniedziałek, 10 października 2022

Jeszcze

 kilka zdjęć i wspomnień.

Kaczucha drewniana  z klamociarni  nieopodal mieszkania Starszej. 


I jeszcze Kolonia, bo oczywiscie zdjecia dodaly się odwrotnie.

Dworzec kolejowy w tle



Mnóstwo kłódeczek  zakochanych  na moście Hohenzollernów, który jest i mostem kolejowym, i można nim przejść na drugi brzeg Renu.



Wilhelm III zdaje się


Widok na park i koscioł sw.Marcina



Jeszcze raz dworzec i uchwycony pociąg dla Lidki😃



Rzut okiem na katedrę ,




Panowie rysują flagi panstw,turysci rzucają moniaki


Tu sklep i muzeum musztardy. Kupiliśmy po parówce ,wybraliśmy kilka rodzajów musztardy do sprobowania, ale niestety  smakowo łeeee, więc tylko ciut posmakowalismy i tacka z musztardami wyladowala w koszu.






 We wtorek niezięć  juz pojechał do pracy, my przeszliśmy się jeszcze po mieście, zrobiliśmy zakupy. 

Jak wrocił, to jeszcze zjedlismy zupke i ciacha z kawą i trzeba juz bylo się pozegnać i ruszyć w drogę.

Koty rewelacyjnie zniosly podroz, spały spokojnie całą drogę, jechalo sie dobrze, J troche szalal z predkoscią, bo byly do tego warunki, no i w domu byliśmy po 3 godzinach z haczkiem.

Mam nadzieję, że teraz oni przyjadą do nas do Polski , Starsza planuje  kilka dni w połowie  grudnia,  jak w zwszlym roku, no ale to jeszcze nic konkretnego.


sobota, 8 października 2022

Ależ lejee!

 Kontynuuję zatem cośmy robili, i co zwiedzali  ze Starszą i Niezięciem.

Jak już J nazachwycał się katedrą i naklikał mnóstwo zdjęć, poszliśmy dalej. Nie uszliśmy za daleko, bo po drodze była kawiarnia, to przy okazji załatwienia przyziemnych potrzeb każdego człowieka zostaliśmy na ciachach tortowych i kawie🤭😃


Kupiliśmy kilka rodzajów i podzieliliśmy na części, żeby każdy spróbował, wszystkie były bardzo smaczne.


Posileni i wzmocnieni kawowo ruszyliśmy zwiedzać, to co każdy typowy turysta, czyli sklep z oryginalną wodą kolońską,






 i co tam nam się trafi po drodze , bez szczególnego planu.  Trochę błądziliśmy, chcąc wejść do r że taatusza. Wszędzie remonty, rusztowania, parawany,  wiec można sie nieco nachodzić, żeby obejść dany obiekt .
Ratusz pozostał niezdobyty😃
Poszliśmy zatem w kierunku Renu i to był dobry pomysł. Pasażem, doszliśmy do muzeum czekolady, ale zwiedzać nam się nie chciało, ani próbować czekolady w kawiarni. Zresztą przecież znamy smak czekolady lindt. Weszliśmy tylko na taras widokowy.























cdn.