Rosenthalowy ptaszek na wizytowki , niestety z ukruszonym dziubkiem , ale i tak mi wpadł w oko.
Serduszko można zawiesić, bo ma wgłębienie z tyłu.
Sadziec konopiasty
Owoce trzmieliny zwyczajnej
Gajowiec żółty
Rosenthalowy ptaszek na wizytowki , niestety z ukruszonym dziubkiem , ale i tak mi wpadł w oko.
Serduszko można zawiesić, bo ma wgłębienie z tyłu.
Sadziec konopiasty
Owoce trzmieliny zwyczajnej
Gajowiec żółty
byle jaka sobota.
J był zajęty szykowaniem przyczepy, ja posprzatałam chodnik i podwórko, co było pracą bez wiekszego sensu, bo za jakiś czas zerwał się wiatr i znów nawiało liści. Grusza do połowy już bez liści, nawet już nie sprzątam z klombu, bo po co, zdobi się kompost.
Później nasmażyłam naleśników z serem, no a później się wkurzyłam,( jakie te mencizny potrafią być głupie ), w efekcie czego nie zostałam posiadaczką fajnych starych torebuś, bo nie pojechaliśmy do klamociarni. Wrrrr.
Parę zdjęć z podwórka
z bliska, zdaje się indyjska, ale czy warta więcej niż parenaście euro nie mam pojęcia,( a niechby była warta jakiś majontek, nie pogardzilabym😃), ale ładna i będzie pasować do lampy naftowej z zielonym kloszem😃
Lampy naftowe to teraz kolejny, ale praktyczny konik J. No bo jak nie nie będzie prądu, to i trochę jasno, a i cieplej od takiej lampy.
kilka zdjęć i wspomnień.
Kaczucha drewniana z klamociarni nieopodal mieszkania Starszej.
Dworzec kolejowy w tle
Wilhelm III zdaje się
Tu sklep i muzeum musztardy. Kupiliśmy po parówce ,wybraliśmy kilka rodzajów musztardy do sprobowania, ale niestety smakowo łeeee, więc tylko ciut posmakowalismy i tacka z musztardami wyladowala w koszu.
We wtorek niezięć juz pojechał do pracy, my przeszliśmy się jeszcze po mieście, zrobiliśmy zakupy.
Jak wrocił, to jeszcze zjedlismy zupke i ciacha z kawą i trzeba juz bylo się pozegnać i ruszyć w drogę.
Koty rewelacyjnie zniosly podroz, spały spokojnie całą drogę, jechalo sie dobrze, J troche szalal z predkoscią, bo byly do tego warunki, no i w domu byliśmy po 3 godzinach z haczkiem.
Mam nadzieję, że teraz oni przyjadą do nas do Polski , Starsza planuje kilka dni w połowie grudnia, jak w zwszlym roku, no ale to jeszcze nic konkretnego.
Kontynuuję zatem cośmy robili, i co zwiedzali ze Starszą i Niezięciem.
Jak już J nazachwycał się katedrą i naklikał mnóstwo zdjęć, poszliśmy dalej. Nie uszliśmy za daleko, bo po drodze była kawiarnia, to przy okazji załatwienia przyziemnych potrzeb każdego człowieka zostaliśmy na ciachach tortowych i kawie🤭😃