sobota, 5 października 2019

Wprowadziłam

w czyn codzienne spacery, z każdego wracam mokra, bo aura nie rozpieszcza. Dlatego też i zdjęcia deszczowe






















To kilka zielonych miejsc w mieście,  między innymi odnowiony  skwer,  obsadzony miododajnymi roślinami,  ale...przy głównej ulicy. Niestety chyba ktoś postawił na efekt , bo pomysł szczytny, tylko miejsce zupełnie do bani.

czwartek, 3 października 2019

Jak

dawno nie pisałam z komputera, trzeba trochę przewietrzyć szare komórki:) 
Na razie okno prezentuje się niezbyt, żeby ściany i brak nowego parapetu nie straszyły mam zasłony, a na parapecie położyłam  wałek, koc i  poduszki, niech   koty mają trochę frajdy.


 

Pogoda niezbyt przyjazna, zmokłam wczoraj dwa razy, bo rano byłam na badaniach , a po południu  u kardiologa, i akurat wtedy mocno padało. Dzisiaj pochmurno, i o wiele zimniej, tylko 8 st. na razie, to o 10 mniej od wczoraj. Najwyższy czas zabrać się za porządkowanie ubrań w szafie .
Spacerek też zaliczę, bo pójdę po wyniki i jak się nie rozpada, to jeszcze się poszwendam.
Ale pusto i cicho w chałupie!

poniedziałek, 30 września 2019

Wczoraj

też hasaliśmy  po lesie, z wiaderkami:)
Trafił mi się zupełnie niespodziewanie jeden prawdziwek!
Ponapawałam się  mrowiskami, przy mrowiskach lubiejo rosnąć podgrzybki,


Młodymi świerczkami, jodłami, sosenkami,  gdzie zatrzęsienie podgrzybków zajączków, niestety, większość robaczywych, ale i nierobaczywki sie trafiły.


Poczułam ulgę, że  zapasy poczynione:)
Wybrykani, że aż nogi już rozbolały, zajechaliśmy na obiad do ulubionego karmidła polanickiego ,,Na szlaku".
W domu obróbka grzybów i przygotowanie terenu pod wymianę okien.
Dzisiaj z ranka  zabezpieczyliśmy meble i podłogę w pokoju.
Po 8 przyjechali panowie i się zaczęło!


Demontaż dużego okna w trakcie.

sobota, 28 września 2019

Jak cudnie

było wczoraj, pogoda akuratna, J.jednak skusił się i pojechaliśmy do lasu. Podałam kierunek- Szczytnik! Tam jest cudnie o każdej porze roku, a moja dusza i oczy bardzo potrzebują  bajkowych terenów Gór Stołowych. Zwyczajnie się stęskniłam.


Te mięciutkie poszycie, poduszeczki z mchu


Mrowiska


Grzyby skalne


Gotowe obrazy natury,


Jak nie kochać Gór Stołowych!

Jednocześnie czułam podskórnie, że mogą rosnąć tam grzyby i nie myliłam się:)


Dwie pełne lniane torby , część pokroiłam i zamroziłam, resztę ususzyłam.
J.złapał bakcyla i zaraz jedziemy znów,  pogoda jak marzenie, slonecznie ciepło  a w nocy padało, zatem kawka i w las.
....
W poniedziałek przyjadą monterzy z oknami, zatem J.jeszcze zostanie dopilnować.
....
Udanego weekendu.

piątek, 27 września 2019

Dzikie

 wino dla mojej imienniczki:)



Dla miłośników Twierdzy Kłodzkiej też widoczek ,
nawet z uwiecznieniem remontu na torach:)




Coraz bardziej kolorowo.
Zapragnęłam jesiennych dekoracji. Po bukiet z dzikiej róży , czy w poszukiwaniu chmielu , trzeba wyruszyć za miasto, ale w hurtowni ogrodniczej uśmiechnęły się do nas dyńki.
 

Może uda mi się wyciągnąć J. na przejażdżkę, po porannym deszczu już się rozpogodziło, telefon milczy, wiec mamy  małe luzy. 

Udanego jesiennego weekendu!