niedziela, 8 grudnia 2019

Mam

te ceramiczne ozdóbki wypatrzone w klamociarni w zeszłą sobotę.
Nadal dodając zdjęcia widzę ich zapis, a nie widok:( Dziś kolejny deszczowy i wietrzny na dodatek dzień, na morzu sztorm, więc pojechalismy tylko na flohmarkt.Kupilismy dwie lichtarzowe wiszące gwiazdy.
No, taki tam gadżecik świąteczny, już wiecej niczego w tym temacie już kupować nie będziemy. .... No i popołudnie z koteczkami i filmami. Popisałam z córkami na messengerze , i się okazało, że wczoraj Młodsza przytuliła koteczka! Biały z pręgowanym rudym ogonkiem i rudą grzywką, już wykastrowany, jeszcze nie ma roku. Nie boi się, bo,tydzień już,mieszkał z,ludźmi. Fajniutki😀 ... Jutro J.jedzie sam do pracy ja praxujęxw domu, będę kląć przy szyciu, bo jeden uszytek będzie trudny,jedwabna haleczka, trzeba skrócić , ale bez obcinania, czyli zrobić fałdkę, żeby zostawić koronkę. Niby nic ,proste przeszycie, ale wiemy jak jedwab jest wiotki i że na halki cięty ukośnie, oj będzie bal...

piątek, 6 grudnia 2019

Kiedy

sąsiedzi trzaskają drzwiami i zbiegają ze schodów jak stado bawołów przed 6 rano, koteczki uznają, że to już pora na poranne harce. Bawią się wyśmienicie, nawet Rysiu bryka😀 Dzisiaj dodatkowo J.z przeklenstwem na ustach zrobił pobudkę,bo skurcz łydki go dopadł. No i po spaniu, a tak mi się dobrze drzemało. Deszcz napiernicza, wiatr wieje, nie ma po co wstawać. No i co tu zjeść na śniadanie. W ogóle co mam jeść. Zbrzydło mi jedzenie, kupiłam avokado i leży, serki wychodzą mi bokiem, to samo z jajkami, pomidory twarde, oliwki leżą i czekają aż wymyślę jakąś sałatkę, tylko trzeba jakąś zieleninę kupić. No koszmar w ciapki,jeszcze zupy mi wchodzą, wiec też trzeba,kupić warzywa i coś ugotować. Ech. No i zrobię listę zakupów,bo zaraz po przyjeździe do domu trzeba bedzie ruszyć do sklepów,żeby było z czego przygotowywać świąteczne potrawy. No i tak to, ale lejeeee, to nawet na spacer nie da się wyjść.

środa, 4 grudnia 2019

Nie pada,

jestem więc w pracy i nadal porządkuję posesję, z lisci i suchych( mokrych) badyli. J.pojechał z pracowym autem na przegląd, ciekawe czy zaliczy, auto trzeba byloby sprzedać, i kupić inne,bo do pracy czyms jezdzić trzeba i narzedzia wozić. ... Ptaki świergolą chyba też się cieszą, że nie pada, 7 st. Od ulicy przed domem już przycięłam i posprzątałam,może zrobię z bluszczu i gałązek wianek, a do kamiennych donic powkładam gałązki z iglaków, bo stoją już puste, rozchodniki przemarzły a część wyniesiona do szklarni. Na jutro zostawiam grabienie przy bramie wjazdowej.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Jednak

Sprawa z kurnikiem i kurami ma swoj dalszy ciąg.Jeszcze nie ma ogrodzenia, ani postawionego kurnika a już szef ma gdzieś nagrane kury. Zamiast omówić z J. Co i jak poki jeszcze mamy czas i można już coś robić, to on zostawia wszystko na ostatnią chwilę, bo teraz nie ma czasu.21 zamyka firmę i wtedy by stawiał kurnik! No supeer, tylko,że my mamy zamiar wyjechać najpóźniej 19 grudnia! Szefowa nadal nie ma czasu przygotować tego czegoś co mam jej szyć, nie wiem z czym się bedę musiała zmierzyć, czy znów nakupowała za dużych ciuchów i trzeba zwężać, czy jakieś pierdułki inne. No i tak to. Dom wariatów.

niedziela, 1 grudnia 2019

Zatem

grudzień. Wyruszyliśmy z zimnej i mocno zamglonej wsi,ubrani jak na mróz, bo z pewnością nad morzem będzie pizgać. No i jaka miła niespodzianka, nie wiało, cudne słonko, 5 st.
Jedynie zaplanowany obiad w postaci ryby się nie spełnił, bo tylko serwowali bułki z kotletami lub innymi wypełniaczami. Chodziłabym więcej, ale J. Się już nie chciało:/ W drodze powrotnej zajechaliśmy do Kiel,zaliczyliśmy jarmarki, zjedliśmy serowe ciasteczka,poprosilismy bez pudrowej posypki, i tak były rarytasem😀
No i wrocilismy do wioski, gdzie nadal panowała mleczna mgła.