piątek, 31 maja 2019

Długi

niemiecki weekend trwa, ale J. pojechał do pracy, a ja moze tu coś porobię. No i przygotuję obiad na dwa dni, a może i ciasto upiekę.

A to klomb pod gruszą, gdzie prócz host wszystko rozrasta sie bez ładu i składu. Wycięłam liscie po tulipanach i innych wiosennych cebulkowych, teraz pora na maki, reszta zakwitnie poźniej, jeszcze serduszka się trzyma, ale też po kwitnieniu do przycięcia.







Ze dwa tygodnie do wyjazdu, bo dokladnie nie wiem , wersja w Polsce była, że do 10,  tu oczywiscie już w grę wchodzi 15,  bo 13 tego to jeszcze kardiolog. Jak znam życie,J i rozliczenie, to kto wie, czy nie 17, chciałabym się mylić.
J.juz narzeka, bo słyszał prognozy o upale, no i ja nie bardzo będę zachwycona, bo przecież tam koszenie czeka na wiosce, i w ogóle w upale to nie będziemy nadawać się do niczego, może zapobiegliwie szukać klimatyzatora?


wtorek, 28 maja 2019

Rozpusta

trwa. Siedzę w domu i zajadam pyszne truskawki.


Dziś dokuczają mi dłonie, zaraz je trochę wymasuję piłeczką. Może to też jakieś reumatyczne bóle dochodzą, przecież wczoraj i w niedzielę odpoczywałam.
....
Chciałam przerzucić zdjecia z telefonu na komputer, ale nie da rady, bo coś tam, coś tam, no i nadal części zdjęć nie mam w plikach do dodania na bloga, nie wiem jak tego dokonałam, sa w galerii, są bezposrednio, że moge wysyłać msg., a na bloga ni hu hu.
No to popatrzmy na cudne róże.








poniedziałek, 27 maja 2019

Trochę zdjęć.






Nachodziliśmy się bowiem po hamburskim parku , gdzie mieści się też stary ogród botaniczny , nawet ze szklarniami.









Królowały rododendrony, a oczy mnie latali, bo tu coś ciekawego, tam piękny kolorek, na końcu tylko się zastanowiłam dlaczego nie usiedliśmy , tylko jak te oszołomy, dalej i dalej. Bo park jest duży i długi , część o.botanicznego mniejsza ale jak to 2 w jednym , równie rozwleczona.Przy okazji ciekawe budynki to wio i tam, sprawdzić co to. Tym sposobem pierwszy raz byłam w cerkwii.
Jak już ledwo żyłam, J . podjechał pod kościół barokowy , tam z okazji 10 lecia odnowy wszystkich organów ,odbywały się przez cały dzień koncerty. Byłam zmęczona, ale cóż, gdyby można było na kościelnej ławce się położyć...
Ale w sumie trochę odpoczęłam nawet siedząc. Pan organista grał ok, ale między graniem szwargotał zapewne barwnie o historii organów, koscioła i renowacji, co dla mnie było nużące, w końcu swoje koncertowanie z gadaniem zakończył Toccatą i fugą, za co mu dzięki i oklaski, można wracać do domu;) To jedyny taki kosciół, gdzie są aż 4 grające organy . Pan przemieszczal sie mòwiąc,  przechodził po balkonie , przesiadając się z jednego na drugi instrument, niektorzy ludzie, żeby patrzec  rownież, fajnie było:)
...
Im bardziej zbliżaliśmy się do domu, tym mocniej lało i chyba nad ranem dopiero przestało, siedzę więc w domu i zbieram siły na jutro.
Nie wiem dlaczego zdjęcia rododendronów mam tylko w galerii  i jak chcę dodać to mi wyskakuje info, że za mało pamięci. Trudno, rodki będą innym razem.



sobota, 25 maja 2019

Tak

jak powiedziała Jędza, najpierw przyjemności , później obowiązki.
Naklachałam się telefonicznie z kol.G, upiekłam  ciasto z owocami , pozwiedzałam internety , pobawiłam z kotami, i dopiero wzięłam się za porządki.  Przerwa na kawę i ruszyłam na podwórko.
Przydałoby się zrobić dużo więcej, ale do tego potrzebna jest maszyneria, więc zrobiłam to co mogłam ręcznie. Wreszcie uporządkowałam kwietnik pod gruszą. Zawsze wiosenne cebulkowe kwiatki bujnie rosną zagłuszając resztę.Teraz ine podrosły, a tamte trzeba  było przyciąć, przerzedzić to i owo. Pozbyć się liści, pozamiatać, rety , zeszło mi parę godzin. No ale  mam to z głowy.
Reszta innym razem.
Zakwitło kilka irysów,
czekam na następne




Kosasiec bródkowy Orelio